Kontrowersje polskiego internetu

Fruli.pl; Plotek.pl; nocoty.pl czy sympatia.pl to przedstawiciele grupy portali, które wywołują wiele sprzecznych opinii. Choć serwisy te nie wszystkim się podobają, jednocześnie biją kolejne rekordy popularności.

Grzebanie w życiu prywatnym gwiazd, szokowanie czytelnika, serwowanie dość prymitywnych informacji, przesyconych ironią i złośliwością? Dziś to domena nie tylko tabloidów. W sieci triumfy święcą serwisy, które bazują na plotkach wokół gwiazd i złośliwych komentarzach internautów. Tu dzieje się tym lepiej, im któraś ze znanych osobistości popełni większą gafę lub szpiegujący paparazzi dostarczą możliwie pikantne materiały. Komunikacja komentujących internautów schodzi do poziomu wymiany epitetów lub dość prymitywnych ocen. Na pierwszy rzut oka – żadna rozrywka. A jednak serwisy tego rodzaju systematycznie zyskują popularność. Coraz więcej osób je odwiedza i z coraz większą tolerancją je odbiera.

W Internecie inny rodzaj kontrowersji wzbudzają serwisy randkowe, a to dlatego, że trudno w nich zorientować się, czy poszukiwany po drugiej stronie łącza partner jest na pewno tą osobą, za którą się podaje. Nie mniej emocji budzą także aukcje internetowe, na których można kupić nowe produkty za śmiesznie niskie kwoty, ale w których ponosi się koszt za aktywny udział w licytacji.

plot Kontrowersje polskiego internetu

Nocoty.pl, Plotek.pl, Sympatia i Fruli to portale, które budzą różnego rodzaju kontrowersje wśród pewnych grup osób, ale jednocześnie są źródłem rozrywki dla kilku milionów Polaków. Codzienna gonitwa, w której bierzemy udział, wymusza na nas poszukiwanie chwil wytchnienia. Czasu nam coraz częściej brakuje, więc odruchowo sięgamy po rozrywkę tam, gdzie jest ją dość łatwo znaleźć, czyli w sieci. Szukamy w niej czegoś lekkiego, zabawnego i niezobowiązującego. W ten sposób tworzy się popyt na nową kulturę sieciową: informację szybką i lekką, możliwość nawiązywania przygodnych znajomości lub też szybkie, okazyjne zakupy.

Tanio, ale nie bez ryzyka – Fruli.pl, jako jeden z pierwszych serwisów aukcyjnych w Polsce, dał możliwość okazyjnego kupowania nowych produktów wysokiej jakości za bardzo niskie kwoty – dzięki zastosowaniu mechanizmu aukcji, w których wszyscy uczestnicy płacą za udział w licytacji. Można tu kupić luksusowe produkty nawet 90% taniej od cen rynkowych, ale żeby to zrobić, trzeba wygrać licytację. „Model, na którym oparte są aukcje fruli.pl, rzeczywiście budzi wśród polskich internautów kontrowersje. Polacy do wszystkich dużych okazji podchodzą mimo wszystko nieufnie, z rezerwą. Jeśli ktoś np. kupił nowy laptop za sto złotych, to wiele osób odruchowo pomyśli, że to nieprawda, że musi być w tym jakiś haczyk. W takich sytuacjach łatwo o nieuzasadnioną krytykę, podejrzenia, kreowanie nieprawdziwych argumentów. Na Węgrzech, gdzie otworzyliśmy bliźniaczy serwis, to zjawisko w ogóle nie występuje. Ludzie tam są bardziej nastawieni na rozrywkę, na samą przyjemność z licytowania i polowania na okazje. Z własnego doświadczenia widzimy, że kontrowersje często wynikają z uwarunkowań lokalnych, narodowych” – wyjaśnia Agnieszka Gierus, dyrektor marketingu fruli.pl.

fr Kontrowersje polskiego internetu

Choć w polskim Internecie słychać dyskusje o kontrowersjach wokół prowadzenia licytacji płatnych, fruli.pl organizuje w każdym miesiącu ponad tysiąc aukcji. Bez odpowiednio silnego popytu, nie byłoby tylu transakcji.

Punktować i dowalić – anonimowo. Serwisy plotkarskie – jak Plotek.pl czy Nocoty.pl – regularnie piszą o show-biznesie. Koncentrują się na doniesieniach z życia gwiazd z oczywistą dużą dozą sensacji. Krótkie newsy dają pole do popisu czytelnikom, którzy swobodnie i anonimowo je komentują. „Jej czoło jest wolne od myślenia ,a oczy tęsknią za rozumem” – to jedna z typowych opinii, które gwiazdy mogą o sobie przeczytać na tych serwisach. Jak się okazuje, właśnie taki poziom komunikacji przyciąga rzesze użytkowników. Tu można się wyżyć, do tego za darmo i anonimowo. Efekt? Na serwisy wchodzi miesięcznie około 2 mln ludzi. Na sensację był, jest i zawsze będzie popyt.

„Celem serwisu Nocoty.pl jest opisywanie show-biznesu z lekkim przymrużeniem oka. Każdego dnia dostarczamy naszym użytkownikom dużą porcję najświeższych wiadomości, a także galerie zdjęć i multimedia. To informacje dla miłośników światowego życia, pełne relacji z gal, festiwali, bankietów oraz różnych gwiazdorskich skandali. Czy są to kontrowersyjne materiały? Naszym zdaniem wszystko co dotyczy życia gwiazd budzi emocje, czasem wątpliwości i pozostawia wiele niedomówień.” – powiedziała Karolina Redutko, koordynator serwisów show-biznesowych Wirtualnej Polski

Wiele mediów internetowych się „tabloidyzuje” właśnie dzięki komentarzom anonimowych internautów. Zdanie to podziela Jakub Drozd z serwisu Plotek.pl. „Musimy pamiętać, że zaczytywanie się plotkami to dość wstydliwa sprawa dla wielu osób. Internet dzięki anonimowości likwiduje tę barierę. Dlatego Plotek.pl często odwiedzają osoby, które nigdy nie kupiłyby tabloidu i rzadko sięgają po prasę kolorową. Lekkie i przyjemne treści cieszą się ogromną popularnością, to żadna nowość. Ludzi interesują informacje z życia pięknych, sławnych i bogatych osób. Internet nie zmienił tego zjawiska, a jedynie nasilił.” – powiedział Jakub Drozd.

sym Kontrowersje polskiego internetu

Innego rodzaju kontrowersje budzi serwis sympatia.pl, który pomaga poznać ciekawych ludzi, nawiązywać relacje towarzyskie, przyjaźnie, a nawet poszukiwać „drugą połowę”. Portal powstał w 2002 roku i do dzisiaj zdołał zgromadzić ponad 3 miliony użytkowników. Z jednej strony to znakomite ułatwienie dla wszystkich poszukujących znajomości lub partnera. Jednak przeciwnicy serwisów randkowych, często w oparciu o własne doświadczenia, twierdzą, że użytkownicy mają w zwyczaju dopasować własny profil do wyobrażeń o sobie. Kreują nową tożsamość, niezgodną z rzeczywistą. Niektórzy idą dalej, publikując nie własne fotografie lub podszywając się pod inną płeć.

Tego rodzaju oszustwa to dla jednych rodzaj rozrywki. Ale dla ludzi wprowadzonych w błąd, nieznających w pełni specyfiki Internetu, to bardzo przykre i bolesne doświadczenie. Serwisy randkowe dają duże pole do popisu oszustom, którzy poprzez nawiązanie relacji z łatwowiernymi osobami, mogą próbować je wykorzystać – np. wyłudzić pieniądze, okraść, przejąć tożsamość itp. Jest to element ryzyka w dużej mierze rekompensowany opiniami tysięcy par, które właśnie dzięki Sympatii i innym tego typu portalom znalazły dla siebie partnera.

Kontrowersyjne portale to przejaw demokratyzacji Internetu. Serwisy typu plotek.pl, nocoty.pl; sympatia.pl czy fruli.pl budzą kontrowersje w niektórych kręgach – choć najczęściej kontrowersje te ściśle łączą się z poziomem wiedzy o Internecie, kulturą i mentalnością narodu oraz skłonnością do podejmowania ryzyka. Oczywisty sukces tych serwisów pokazuje, na jakiego rodzaju rozrywkę, informacje oraz usługi kształtuje się w sieci popyt. Gdyby społeczeństwo nie przejawiało zainteresowania tego typu portalami, serwisy te nie rozwijałyby się tak pomyślnie.

Zobacz podobne:

, , , , , , ,

  • Gacek

    co za bzdura o serwisach randkowych – wiadomo, ze scam istnieje ale przeciez tam sa prawidziwi ludzie a scam zdarza sie stosunkowo zadko nei mowiac juz o psycholachbo ich na pewno jest bardzo malo. Zreszta to bardzo latwo wychwiocic – przeciez w randkach onlien ochodzi zeby sie spotkac a nie gadac przez net w neiszkonczonosc….

  • Marcin

    Fruli, dobra rzecz. Wygrałem na niej nokie 5800!

  • http://Frulidlanaiwnych anonim123

    Niestety z ponad miesiecznego doswiadczenia moge stwierdzic ze fruli nabiera ludzi (przy otwarciu kilku okienek sa rozne czasy, mrygajace okienka z cena w momencie podbicia, co regularny czas zmieniajace sie grupy licytujacych, dziwnie brzmiace loginy a jak juz ktorys wygra to wiecej sie nie pokazuje w licytacjach). Latwo sie zorientowac kto naprawde tam wtapia pieniadze (ostatnio nawet frutki nie mozna wygrac). Zastanawiajace z czego firma zyje przy kapitale 50 tys. PLN jesli wiekszosc drogich produktow jest wylicytowane ponizej wartosci. Mysle ze ich dzialanoscia powinna zainteresowac sie policja.

  • http://www.sympatiaity.wordpress.com Tomek

    Pozwólcie, że zacytuję:

    „Serwisy randkowe dają duże pole do popisu oszustom, którzy poprzez nawiązanie relacji z łatwowiernymi osobami, mogą próbować je wykorzystać – np. wyłudzić pieniądze, okraść, przejąć tożsamość itp. Jest to element ryzyka w dużej mierze rekompensowany opiniami tysięcy par, które właśnie dzięki Sympatii i innym tego typu portalom znalazły dla siebie partnera”.

    Rozumiem, że tekst powstał na zamówienie i jest elementem kampanii promocyjnej serwisu należącego do Grupy Onet. Doceniam też rolę portali randkowych w łączeniu ludzi samotnych. Ale od kiedy udany związek jednej części klientów „rekompensuje” oszustwa dokonane wobec innych? Kto Wam podsunął tak absurdalny argument?

    Serwisy randkowe muszą samodzielnie dbać o bezpieczeństwo swoich klientów (poprzez odpowiednie działania edukacyjno-technologiczne), zachęcając zarazem użytkowników, by zgłaszali administracji wszystkie podejrzane sytuacje. Dodatkowo serwis powinien podjąć stałą współpracę z policją, a klientom udostępnić możliwość zgłaszania wszelkiego rodzaju oszustw i manipulacji „dyżurnemu” radcy prawnemu (Opiekun Prawny), który udzielałby porad w kwestii dalszego postępowania, a zgłoszone oszustwa kierowałby do rozpatrzenia organom ścigania. W ten sposób – połączonymi siłami – usługodawca i usługobiorcy ograniczyliby ilość oszustw dokonywanych za pośrednictwem tych serwisów.

    Proste, efektywne, zgodne z CSR.

  • bobas

    Jakim cudem portal randkowy ma zapewniać jakiekolwiek bezpieczeństwo, skoro w regulaminie jest jasno i wyraźnie napisane, że mimo pobieranej opłaty portal za nic nie odpowiada, a dodatkowo zastrzega sobie prawo do dowolnego dysponowania wizerunkiem użytkownika w celach marketingowych w prasie, etc. Czyli płacę za możliwość korzystania z serwisu, który powinien zapewniać mi dyskrecję, a w efekcie moje zdjęcie może wylądować bez mojej wiedzy w gazecie, czy na innym portalu.