Wulu.pl: zlecanie zadań będzie cool [WYWIAD]

Opublikowano: 11 czerwca 2014. Kategoria: Poznajmy się. Tagi: , , ,

Prace domowe, drobne naprawy, korepetycje – internetowy rynek pośrednictwa w tego typu zadaniach staje się coraz bardziej konkurencyjny. Do wyścigu staje także Wulu.pl, polski projekt z ambicjami. Czym chce do siebie przekonać?

O pomysł na Wulu.pl, model biznesowy, promocję i plany na przyszłość pytamy twórców projektu. Odpowiadają nam Konrad Samulski i Tomasz Szulc.

Czym jest Wulu.pl? Skąd taki pomysł na projekt?

Konrad Samulski

Konrad Samulski

Razem z całym zespołem (jest nas czterech) znamy się od czasów studiów na Politechnice Warszawskiej i naszym celem od zawsze było otworzenie własnych firm. Podczas jednego z naszych spotkań ktoś z nas musiał wyjść, bo miał do odebrania pranie. Od razu padło pytanie – „czy nie może tego za Ciebie zrobić ktoś inny?”. Tak właśnie powstał pomysł na portal, który pozwalałby ludziom na zlecanie swoich codziennych obowiązków, na które nie mają czasu lub ochoty, innym, którzy tego czasu mają więcej, a przy okazji chcą na tym zarobić. 

Oczywiście okazało się, że taki portal powstał już w USA (TaskRabbit). Nie była to do końca zła wiadomość, gdyż mieliśmy benchmark zza oceanu. Po kilku miesiącach rozbierania serwisu na czynniki pierwsze, dostosowywania do polskich realiów powstał pierwszy szkic wulu.pl. W skrócie: wulu.pl to portal internetowy, gdzie sprawdzeni, przyjaźni i godni zaufania ludzie poświęcą swój czas wykonując zadania, aby nam wszystkim żyło się lepiej.

Jak docieracie do potencjalnych „pszczółek” i zleceniodawców? Jak promować serwis na bardzo konkurencyjnym rynku drobnych zleceń?

Przed oficjalnym startem serwisu postanowiliśmy, że konieczne będzie pozyskanie początkowych Wykonawców, którzy będą w stanie obsłużyć zadania zleceniodawców, które pojawią się w serwisie. Było to niezbędne, aby potencjalny zleceniodawca nie zrezygnował z korzystania z portalu, gdy do jego zadania nikt się nie zgłosi. 

Tomasz Szulc

Tomasz Szulc

Ponieważ nie mamy żadnego inwestora, ani dofinansowania (ciągle szukamy!) to musieliśmy korzystać tylko i wyłącznie z własnych środków, albo pomysłów wykorzystujący nasz jedyny zasób (którego akurat też nie mamy w dostatku, bo na co dzień pracujemy i zajmujemy się czym innym), czyli czas.

Korzystając z maili zebranych poprzez nasz landing page wysłaliśmy mailing, którego celem było pozyskanie Wykonawców. Ponadto pozyskaliśmy numery telefonów do osób szukających pracy z jednego z portali ogłoszeniowych i wysłaliśmy testową kampanię korzystając z smsAPI. Oprócz tego posiłkowaliśmy się popularnymi portalami ogłoszeniowymi, gdzie zamieściliśmy ogłoszenie o rekrutacji na wykonawcę. Dodatkowo przejrzeliśmy ponad 1500 ogłoszeń i na każde z nich odpowiedzieliśmy. Wszystkie te zabiegi zebrane razem zadziałały i nasz cel (wyznaczyliśmy, że na start powinniśmy posiadać 30 Pracowitych Pszczółek) został osiągnięty, a nawet udało się zyskać 10 Wykonawców więcej.

W kwestii Zleceniodawców (tj. Pszczelarzy) zamierzamy zastosować podobne zabiegi marketingowe oraz wszystkie inne kreatywne pomysły, które przyjdą nam do głowy, dodatkowo posiłkując się drobnymi (tj. mało kosztownymi) kampaniami na Facebooku, LinkedInie, czy też Google AdWords. Oczywiście badając ich skuteczność, ponieważ wychodzimy z założenia, że bardzo łatwo wydać dużo pieniędzy na bannery, TV, ogromne kampanie i inne – na szczęście, w tej chwili nie mamy takich funduszy, więc nie jest to nasz problem.

Po cichu liczymy, że wieści o naszym portalu rozniosą się tzw. drogą pantoflową i pierwsi zadowoleni użytkownicy przyciągną następnych. I tak też już się dzieje!

Jak chcecie zarabiać? Na czym zbudowany jest Wasz model biznesowy?

W pierwszej fazie projektu zamierzamy zarabiać na prowizji od oferty Wykonawcy. Zakładając, że chcesz wydać 50 zł na Twoje zadania (ta cena widoczna jest tylko dla Ciebie), a Wykonawcy złożą oferty na 30 zł i 40 zł (Wykonawcy nie widzą między sobą ofert, także nie ma konkurencji cenowej o przysłowiową złotówkę) to zapłacisz np. 30 zł + prowizja dla serwisu. W przyszłości zamierzamy wprowadzić system abonamentowy wraz z różnymi atrakcyjnymi pakietami.

wooloo zadanie

Środki na rozwój projektu chcieliście pozyskać poprzez kampanię crowdfoundingową na Ideowi.pl. Skąd taki pomysł? Dlaczego właśnie Ideowi? I co chcieliście zyskać?

Podczas jednej z rozmów na Facebooku, która toczyła się pod postem Michała Wolniaka, umieściliśmy komentarz z Wulu.pl. Po kilku chwilach odezwała się do nas Monika Loryńska (właścicielka Ideowi.pl), pytając, czy szukamy dofinansowania. Wytłumaczyła nam, że jej portal niedługo startuje i szukają fajnych projektów. 

To było w piątek, a docelowo platforma miała ruszyć na początku tygodnia. Pomimo tego, że czasu było mało stwierdziliśmy, czemu nie – w końcu Ideowi to platforma dedykowana dla startupowego crowdunfingu. Mieliśmy nadzieję, że na fali promocji portalu Ideowi zrobi się również trochę szumu medialnego wokół wulu.pl. I nie powiem – udało się to w 100 proc. – zaczęliśmy być bardziej rozpoznawalni, pomimo tego, że serwis nie był jeszcze uruchomiony.

Kampania nie zakończyła się sukcesem. Dlaczego Waszym zdaniem? Co poszło nie tak jak zakładaliście?

Naszym zdaniem crowdfunding w Polsce jeszcze nie jest tak bardzo popularny jak na Zachodzie. Ludzie wolą inwestować w biznesy z realnym produktem, gdyż najczęściej sam produkt jest jedną z nagród. Produkty zawsze są „cool”. Bycie w wulu.pl i zlecanie zadań dopiero za jakiś czas też będzie cool. 

Kolejną sprawą jest czas jaki poświęciliśmy na przygotowanie kampanii. Tak naprawdę cała stronę kampanii zrobiliśmy w kilka godzin popołudniu w niedzielę. Można ją było bardziej przemyśleć, ale i tak wyszło bardzo dobrze, a co więcej wiele znanych osobistości Internetu takich jak Paweł Nowak z PressPad, czy Tomasz Fiedoruk dali nam swoisty social proof i pochwały. Błędem było na pewno nie umieszczeniu wideo promującego kampanię na samym początku, ale zrobienie takiego filmu jest czasochłonne nie wspominając już o procesie montażu. Także jeżeli szukacie pieniędzy w crowdfunding nie zapomnijcie o nakręcenie wideo, nawet bardzo prostego i amatorskiego. 

Co dalej? Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim chcemy przetestować nasze hipotezy biznesowe na terenie Warszawy słuchając użytkowników, tak aby portal jak najlepiej spełniał ich oczekiwania. W następnej kolejności chcemy rozszerzyć działalność portalu o trzy kolejne miasta – myślimy o Krakowie, Wrocławiu i aglomeracji Trójmiasta. 

Kolejnym krokiem będzie uruchomienie dwóch aplikacji mobilnych – jednej skierowanej do Zleceniodawców (Pszczelarzy), dzięki czemu będą mogli zgłaszać zapotrzebowanie na swoje zadania, tak szybko, jak tylko to możliwe; a drugiej skierowanej do Wykonawców (Pracowitych Pszczółek), dzięki której otrzymywały informację o interesujących ich zleceniach w serwisie i za pomocą jednego kliknięcia mogłyby się do nich zgłaszać. 

A później? Mamy kilka pomysłów, ale pomalutku – one thing at a time! Korzystając z okazji oczywiście zapraszamy wszystkich na wulu.pl – przekonajcie się ile warty jest Wasz czas.

Powodzenia! 

Firmy, które chciałyby przedstawić swój projekt w ramach naszego cyklu „Poznajmy się” zapraszamy do kontaktu.

Dawid ZarazińskiWulu.pl: zlecanie zadań będzie cool [WYWIAD]

Podziel się!

O autorze

Dawid Zaraziński

Facebook Twitter

Redaktor naczelny e-biznes.pl. Zajmuje się tematami związanymi z nowymi technologiami, biznesem, turystyką i kulturą. Szef firmy nuAurora.com, wydawca portalu DziennikTurystyczny.pl.