Pobaw się w Hollywood – ZunaVision skazana na sukces

Opublikowano: 28 listopada 2008. Kategoria: Rynek. Tagi: , , , , , ,

Pamiętacie medialny szum po tym jak billboardy z podobizną Baracka Obamy pojawiły się w Xbox’owej grze Burnout Paradise? Pisaliśmy o tym także na admagazine.pl (a nasz tekst przedrukował tygodnik Wprost…). Jeżeli pomysł wydał wam się interesujący mamy jeszcze lepszą wiadomość: drogę do sieci toruje sobie podobna technologia, umożliwiająca osadzanie obrazków (i nie tylko) w wyprodukowanych przez użytkowników przekazach wideo. I jest naprawdę imponująca.

Zamiast reklamy typu pre-roll, post-roll, czy innych, technologia ta pozwala „wkładać” obrazki na dowolną płaską powierzchnię w przekazie wideo np. na murze, podłodze, czy suficie. No i nie muszą to być obrazki – technologia wspiera także „wideo wewnątrz wideo”. Projekt został nazwany ZunaVision i powstał dzięki badaczom z Uniwersytetu Stanforda specjalizujących się w sztucznej inteligencji: Saxeny i Siddhartha Barta oraz Andrew Ng.

Opracowana przez nich technologia wykorzystuje algorytm analizujący wideo, a w szczególności to miejsce, w których chcemy umieścić nasze małe-co-nieco. Następnie subtelnie zmienia kolor, teksturę i oświetlenie wklejanego obiektu, tak by lepiej pasował do otoczenia. W momencie kiedy inne obiekty znikają z pola widzenia kamery – podobnie dzieje się z „wklejką”. Dodawany jest także odpowiedni cień dla jeszcze większego wrażenia. Końcowy rezultat robi ogromne wrażenie (spójrzcie na film z prezentacją dostępny tu), nie dając powodów by przypuszczać, że obserwowany obiekt jest tylko „ciałem obcym”; wygląda on jakby był tam od zawsze.

Ta technologia nie jest oczywiście rewolucyjna. Wielkie hollywoodzkie studia używają podobnych metod od lat w tzw. efektach specjalnych. Do tej pory jednak zwykli śmiertelnicy nie mieli dostępu do tak zaawansowanej edycji wideo (chyba że mieli duuużo zbędnych pieniędzy do wydania). Z ZunaVision każdy może – tylko za pomocą kliknięć myszką – w kilka minut zmienić zupełnie swoje filmy.

Już pewnie myślicie o twórczych możliwościach stosowania tej technologii w waszych wideo… Ale prawdziwy finansowy potencjał ZunaVision leży gdzie? A jakże, w reklamie. Każdy kto ma kamerę może zarobić pieniądze dzięki wklejaniu logo firm lub reklam zanim umieści swój film w internecie. To może być naprawdę poważne i przekonywające finansowo przedsięwzięcie jeżeli technologia zostanie na przykład zaadaptowana przez Google (AdSense for Video?) i zintegrowana z YouTube, które co prawda eksperymentuje obecnie z innymi sposobami „sprzedawania się”, ale one również muszą udowodnić swoją skuteczność. ZunaVision robi wrażenie bardzo obiecującego rozwiązania, o wiele ciekawszego niż stosowane dotychczas metody.

Strona ZunaVision zawiera kilka przykładów wklejek w wideo. Technologię można również testować.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o technologii, którą już na admagazine.pl opisywaliśmy, czyli SmartAd firmy Keystone. Przypomnijmy, że platforma ta umożliwia wydawcom i reklamodawcom umieszczanie reklam w sieciowym wideo w postaci „nakładek” na „pustą przestrzeń”, czyli dowolne miejsce na ekranie, w którym w danym momencie nie toczy się akcja. Widzicie różnicę? Tak, jest nią odległość pomiędzy subtelnością i topornością, inwencją i inwazją, inteligencją i nachalnością itd. Miejmy nadzieję, że spece od reklamy także ją zauważą, bo choć jestem przekonany, że reklama wewnątrz przekazów wideo jest nieunikniona (co się już oczywiście dzieje, mówię jednak o pełnej integracji na poziomie fundamentalnej) to kwestia tego czy będzie miała oblicze ZunaVision, czy SmartAd nie jest mi obojętna.

Za: ZunaVision, ReadWriteWeb

admagazine.pl

Dawid ZarazińskiPobaw się w Hollywood – ZunaVision skazana na sukces

Podziel się!

O autorze

Dawid Zaraziński

Redaktor naczelny e-biznes.pl. Twórca Instytutu Kontekstów Pracy, który dostarcza wiedzy i inspiracji w szeroko rozumianym temacie pracy. Wcześniej kierownik think tanku biznesowo-technologicznego „How To Do IT” i redaktor prowadzący internetową odsłonę magazynu „Harvard Business Review Polska”. Aktywny na LinkedIn i Twitterze.