Quandoo: uczymy, że warto rezerwować stoliki w restauracjach [WYWIAD]

Opublikowano: 25 sierpnia 2015. Kategoria: Rynek. Tagi: , ,

Jak stworzyć biznes, który po dwóch sprzedaje się za 850 mln złotych? Jak przekonać konsumentów do robienia internetowych rezerwacji w restauracjach? Dlaczego posiadanie konkurencji jest dobre? Na te pytania odpowiada Piotr Łagowski, który zarządza Quandoo w naszym regionie.

Quandoo to dynamicznie rozwijający się biznes z obszaru nowe technologie/gastronomia, kupiony w tym roku (po dwóch latach działalności) przez japońskiego gracza Recruit Holding za 850 mln złotych. To największy w Europie system online do rezerwacji stolików w restauracjach.

Piotr Łagowski

Piotr Łagowski

W jednej z warszawskich restauracji (w której zarezerwować można stolik via Quandoo) spotkałem się z Piotrem Łagowskim, który zarządza Quandoo w Europie Wschodniej, Turcji i na Bliskim Wschodzie. Poniżej zapis fragmentów naszej rozmowy.

W Polsce jesteście obecni od sierpnia 2014 roku. Jak obecnie wygląda pozycja Quandoo w naszym kraju?

To prawda. W Polsce jesteśmy od roku i przez ten czas udało nam się zbudować stabilną pozycję. Aktywnie działamy w głównych aglomeracjach, zatrudniamy ponad 20 osób, a naszymi partnerami jest już ponad 550 restauracji.

Jesteście teraz dostępni w pięciu lokalizacjach, a wkrótce dojdą dwie nowe.

Tak, do Warszawy, Krakowa, Poznania, Wrocławia i Trójmiasta dołączą Katowice oraz Łódź. Na tym jednak nie koniec, naszym celem jest rozwój, który na bieżąco będzie zaspokajał rosnące potrzeby rynku również w innych lokalizacjach.

Polskie miasta są dla Quandoo oraz dla Ciebie, odpowiedzialnego za Europę Wschodnią, Turcję i Bliski Wschód, kluczowe?

Tak. Natomiast teraz skupiamy się nad rozwojem Turcji, a tam Stambuł odgrywa kluczową rolę. Quandoo to „city business”, a Stambuł to niezwykle szybko rozwijające się miasto liczące 15 mln mieszkańców. Wydaje się być kluczem do innych rynków, takich jak Dżakarta, Moskwa czy São Paulo. Jeśli nauczymy się robić interesy w miejscu, charakteryzującym się świetną adopcją rozwiązań internetowych, ale którego mieszkańcy nie mają nawyku robienia rezerwacji stolików – poradzimy sobie wszędzie. Jestem przekonany, że za 10 lat Stambuł będzie osiągał takie wyniki, jak dziesięć miast w Europie Środkowo-Wschodniej łącznie.

Wróćmy do naszego rynku. Powiedziałeś o 550 współpracujących restauracjach. Na świecie macie ich około 9 tys. Kto może zostać waszym partnerem?

Są tylko dwa warunki partnerstwa. Pierwszym jest to, że restauracja musi umożliwiać rezerwację stolika, a drugim i chyba najważniejszym jest to, że my sami – zespół Quandoo – musimy mieć ochotę ją odwiedzić. Na ogół sami zgłaszamy się do takich miejsc. Wiemy jakie restauracje chcemy mieć w bazie.

Dlaczego warto zostać waszym partnerem?

Przede wszystkim oferujemy klientom profesjonalne, proste, przetestowane i pewne rozwiązanie. Jeśli prowadzisz restaurację i chcesz klientom dać możliwość rezerwacji stolików to możesz albo zapłacić duże pieniądze za system rezerwacyjny, albo zdecydować się na model abonamentowy, gdzie za dużo mniejszą kwotę masz tę samą wartość. Taka jest przewaga Quandoo. Mamy jeszcze jedną dużą zaletę: przyciągamy do restauracji nowych klientów.

A od strony konsumenckiej: co takiego daje korzystanie z Quandoo?

Robienie rezerwacji online jest szybsze i bardziej efektywne. Quandoo umożliwia jednym kliknięciem rezerwację stolika i daje jej namacalną gwarancję, w postaci elektronicznego potwierdzenia. Dodatkowo podpowiada, które restauracje pasują do preferencji konsumenta.

Jest jeszcze kwestia rozpoznawalności waszej marki. Z tym, mam wrażenie, nie jest najlepiej. 

Wciąż jeszcze rozpoznawalność marki jest średnia. W tej kwestii oczekujemy znacznej poprawy po zwiększeniu liczby restauracji w naszej bazie do 1000, co jest naszym celem na najbliższy rok. Priorytet to zbudowanie silnej marki wśród lokali w każdym z miast, w których jesteśmy. Numerem dwa jest stworzenie trakcji konsumenckiej i pośrednio, dzięki temu, zachęcenie klientów restauracji do robienia rezerwacji online.

Konkurencji jako takiej nie macie. OpenTable za oceanem, Stoliczku.pl zamarło…

Dokładnie. OpenTable nie wejdzie do Polski, jesteśmy dla niego za małym rynkiem. Stoliczku.pl oficjalnie 31 lipca zaprzestało swojej działalności. Szkoda, bo posiadanie konkurencji jest bardzo motywujące – stymuluje do działania. Mamy ją w Turcji, na Bliskim Wschodzie. W Polsce jesteśmy numerem jeden na rynku. Tutaj najtrudniejszym zadaniem jest przekonanie ludzi, że warto z Quandoo korzystać – potrzebna jest edukacja restauracji, a później konsumentów.

W potencjał Quandoo uwierzył japoński Recruit Holding i to już po 26 miesiącach od powstania firmy.

Tak. Recruit Holding przy wejściu na tokijską giełdę pozyskał miliard dolarów. Szukając pomysłów na zainwestowanie tych pieniędzy wybrano Quandoo oraz platformę Wahanda, która działa w podobnym modelu na rynku beauty i spa. Recruit Holding początkowo kupiło 7,09 proc. naszych udziałów, a potem 92,91 proc. Z jednej strony zaufali nam, a z drugiej chcieli sprawdzić wyniki firmy i jej realny potencjał – według mnie to bardzo dobre podejście.

Czy można więc powiedzieć, że tak jak w Waszym przypadku, tak w przypadku innych startupów, które chcą odnieść sukces, kluczowy jest pomysł?

Pomysły nie są najważniejsze! W 1998 roku powstał OpenTable. 17 lat to w internecie epoka. Najważniejsza jest działanie – odpowiedni ludzie i szybkość egzekucji. Te dwie rzeczy decydują czy projekt odniesie sukces  czy nie. Jest wiele świetnych pomysłów, w które nie wierzę. Nie dlatego, że ich koncepcja jest nietrafiona, ale właśnie dlatego, że założyciele nie mają potencjału do jego rozwoju. Czasami brak im wiedzy, czasami wytrwałości, a czasami po prostu pieniędzy.

Twierdzisz więc, że podstawą są odpowiedni ludzie. Czyli jacy?

To ci, którzy są wiecznie nienasyceni, mają biznesowy głód. Posiadają umiejętności analityczne, wykazują się strukturalnym podejściem do biznesu, nie boją się Excela, a do tego mają umiejętności miękkie i potrafią zarządzać zespołem. Takich osób jest oczywiście bardzo ograniczona ilość.

Wspomniałeś, że w wiele projektów nie wierzysz. A którym polskim kibicujesz?

Wierzę mocno między innymi w Base, Brainly, ZnanyLekarz i Showroom. Jestem wielkim fanem sukcesów. Mnie sukces innych motywuje do szybszego biegu, bardzo więc tym projektom kibicuję!

A czego możemy się spodziewać w najbliższej przyszłości na polskim rynku?

Są dwie duże rzeczy, których jeszcze nie ma w Polsce: Amazon, który odpali się w Polsce w przyszłym roku oraz Netflix. Patrząc w przyszłość wierzę też, że powstanie jeden dostawca kontentu video, czyli taki Spotify video. Połączący on zasoby wszystkich dużych graczy typu Netfliksa, czy HBO dając konsumentowi dostęp do absolutnie wszystkich materiałów wideo za stałą miesięczną opłatą. Trzymam również mocno kciuki za globalną ekspansję Tesli. Elon Musk – jej założyciel – to genialny człowiek, wizjoner, według mnie jest żyjącym IronManem.

Dawid ZarazińskiQuandoo: uczymy, że warto rezerwować stoliki w restauracjach [WYWIAD]

Podziel się!

O autorze

Dawid Zaraziński

Redaktor naczelny e-biznes.pl. Twórca Instytutu Kontekstów Pracy, który dostarcza wiedzy i inspiracji w szeroko rozumianym temacie pracy. Wcześniej kierownik think tanku biznesowo-technologicznego „How To Do IT” i redaktor prowadzący internetową odsłonę magazynu „Harvard Business Review Polska”. Aktywny na LinkedIn i Twitterze.