Kasa, wirusy i Ukraina

Opublikowano: 25 kwietnia 2007. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Czy coś zaczyna się dziać w świecie finansów pod kątem wykorzystania Internetu? Trudno to określić z perspektywy polskiego grajdołka. Pół godziny w godzinach przedpołudniowych w banku to wciąż przykra norma.
Nie mam za złe starszym babciom, że przychodzą do banku z niewypełnionymi dokumentami. Mój dziadek też sam nie wypełnia druczków. Tylko czemu w banku działają tylko dwa okienka? Czy nie stać banku na full pracowników? Rozumiem, że na zupełnie coś innego idzie prowizja 5 zł od sprzedaży lub kupna waluty. Czy doczekam się kiedyś sytuacji, gdy wzorem McDonalda menedżer banku zakasa rękawy i stanie na kasie?

U nas podpis elektroniczny to wciąż martwy przepis, a na Zachodzie coraz częściej myśli się o zintegrowanych systemach płatności. Gdy posłuchałem wystąpienia dyrektora ds. usług finansowych z firmy BEA Systems, zrozumiałem dlaczego nasze banki polskie działają tak jak działają. Instytucje finansowe mają na głowie zmienne przepisy, niższe przychody z transakcji (więcej płacimy, ale w mniejszych ilościach za jednym razem), cięcie kosztów (ale to już wina dopuszczenia do zarządzania buchalterów), nacisk giełdy na ciągły rozwój (z definicji ograniczony), niezadowolenie klientów z jakości usług (dotyczy Zachodu – w Polsce mogę co najwyżej ponarzekać siedzącej obok mnie w kolejce babci) i w końcu bałagan w systemach elektronicznych obsługujących przepływ i zarządzanie płatnościami. Temu ostatniemu trudno się dziwić, gdy każdy dział i każdy produkt ma swoje oddzielne systemy. Stąd potężny kredytobiorca firmowy jest "olewany" przez kredyciarzy prywatnych i na odwrót. O szaraczkach obracających setkami złotych nie wspominam, bo nie mieścimy się nawet na marginesie opłacalności.

Jak tymczasem mówił dyrektor z BEA, może być inaczej. Można wprowadzić w firmie jednolity system obsługi płatności dla każdego działu i każdego produktu. Można go zwiększać i zmniejszać, zależnie od potrzeb. Można wyeliminować bałagan i skupić się w końcu na zadowoleniu klienta.

Fajna wizja. Kiedy będzie gotowa do wykorzystania w Polsce? Mam nadzieję, że tego dożyję.

Z innych ciekawostek europejskich. Okazuje się, że nie tylko my mamy problem ze szczęściem i zadowoleniem. Niedawno odbyła się konferencja ogólnoeuropejska na temat "Czy szczęście da się zmierzyć i co z tego wynika dla polityki społecznej" (mój wesoły przekład). Były przemówienia, prelekcje czyli mnóstwo gadania. Niektóre rzeczy były całkiem ciekawe. Jeśli masz ochotę, tutaj masz link do tych materiałów.

W stronę zadowalania klienta idą firmy zabezpieczające komputery przed niepożądanymi treściami. Kiedyś wystarczyło powiedzieć, że to firmy antiwirowe i było ok. Teraz prócz wirusów grozi nam kilkanaście innych świństw z phishingiem i spamem na czele. Więc nazywanie tych firm antywirowymi to stanowczo za mało. Natomiast powiedzieć, że to firmy zabezpieczające lub wręcz ochroniarskie to przecież nie to.

Jak go zwał, tak go zwał. Ważne, że są firmy, którym zależy na bezproblemowym działaniu naszych komputerów. I fajnie, że firmy te idą z duchem czasu, dostosowując się do nowych zachowań online użytkowników. Ochrona laptopów, zdalny dostęp do zasobów firmy, bezpieczne korzystanie z osobistych organizerów, udostępnianie sieci firmowej gościom to podstawowe wymagania stawiane dziś produktom zabezpieczającym. I właśnie to, jako konsumenci, dostajemy w pakiecie Kaspersky Open Space Security.

To jedno podejście. Inne prezentuje firma Trend Micro, która skupia się na ochronie bram internetowych i serwerów pocztowych. Czyli mówiąc po naszemu – na ochronie wiadomości. Pod terminem wiadomości kryje się zarówno tradycyjnie pojmowana poczta, jak i przeglądane serwisy www oraz pobierane pliki. Serwisy otrzymują tzw. poziom reputacji, który określa stopień potencjalnego zagrożenia z korzystania z serwisu lub ściągnięcia pliku. Ciekawy patent, zwłaszcza dla kogoś, kto często gęsto ściąga różne rzeczy z sieci.

A na sam koniec szybciutki news dla fanów książki. Na Międzynarodowych Targach Książki, które odbędą się już w maju, gościem honorowym będzie nasz partner-organizator Euro 2012 czyli Ukraina. Będzie dużo książek, sporo autorów i duży łyk ukraińskiej kultury. Przyda się przed finałami. Więcej informacji na temat tej imprezy w kolejnym podsumowaniu.

e-biznes.pl, 2007

Mariusz LudwińskiKasa, wirusy i Ukraina

Podziel się!

O autorze

mariusz