Zaufaj mi, proszę

Opublikowano: 8 października 2006. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Sondaże na temat tego, co ludzie uważają za czynnik szczęścia lub za rzecz szczególnie ważną w życiu, mają tendencyjne odpowiedzi. Ludzie zaznaczają standardowe w naszej kapitalistycznej kulturze powodzenie w życiu, spokój w domu, sukces zawodowy, pieniądze. Co bardziej uduchowieni respondenci do listy odpowiedzi dopisują rozwijanie w sobie wiary lub niesienie dobrej nowiny. Super, tylko skąd codziennie tyle świństw? Bo brakuje nam jednej, małej rzeczy. Drobnej i pozornie zbytecznej. Jednej cechy indywidualnej, ale która wiąże się z innymi ludźmi. Zaufania.
O zaufaniu dużo mogą powiedzieć grube ryby naszego świata czyli politycy i biznesmeni. Ich powodzenie zależy od tego, czy wytworzą w swoich wyborcach i klientach dostateczne odczucie zaufania do zakupu. I tak naprawdę nie ma znaczenia, że przydarzają się wpadki, bo zdarzają się one regularnie, chodzi tylko o to, jak się postępuje wobec ludzi. Ściemnianie nie popłaca.

Żeby nie truć Ci głowy skomentowanym na wszystkie sposoby Begergate, zwróć uwagę na skandal w szanowanej firmie HP. Nielegalne podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, monitorowanie emaili, zdobywanie danych osobistych bez zezwolenia – fajne, prawda? Świetny i głęboko mądry komentarz do tej sytuacji znajdziesz na stronie Toma Petersa (jeśli nie znasz jeszcze Toma, to najwyższa pora). Link do komentarza znajdziesz tutaj, news ma tytuł "Thud" (CTRL+F szybko znajduje).

Myślisz, że Begergate Cię nie dotyczy? Błąd, koszmarny. Erozja zaufania to nie jest problem jednej osoby czy jednej sytuacji. Mówiąc mądrze – mamy do czynienia z systemowym efektem obniżenia standardów, który jak wirus przenosi się i zaraża inne dziedziny życia. Mówiąc wprost – im więcej widzisz świństw, które nie są szybko i sprawiedliwie rozliczone, tym bardziej chcesz samemu spróbować. W końcu to nic nie kosztuje, nie ma żadnej kary. Lekko, łatwo i przyjemnie.

A potem tylko bierze zdziwienie, dlaczego nauczyciele nie mają autorytetu, dlaczego młodzi ludzie nie widzą problemu w dorabianiu Irlandczyków, dlaczego w wyborach frekwencja utrzymuje się na poziomie 40 procent (i dlaczego zwycięska partia o wyniku 30% ma faktycznie 12 procent poparcia w skali całego społeczeństwa), dlaczego ludzie boją się finalizować transakcje online i dlaczego w ciągu jednego tygodnia na Wirtualnych Mediach ukazują się trzy artykuły z wyrazem "mało" w tytule ("Małe możliwości płacenia kartami w Internecie", "Mała popularność e-bankowości", "Mało komputerów w szkołach"). Ale to nie jest dziwne. To pokłosie braku zaufania (pokłosie czyli nie jest to efekt bezpośredni).

Dlatego przy następnej okazji, gdy podwładny nie posłucha Twojego polecenia, gdy Twój szef będzie próbować Cię zmieszać z błotem, gdy idiota wciśnie się przed Ciebie w korek lub gdy weźmie Cię ochota, żeby wcisnąć się przed kogoś, powiedz głośno i powoli: "Zaufaj mi, proszę". Sytuacja zmieni się diametralnie na lepsze. Spróbuj. Zaufaj mi, proszę.

e-biznes.pl, 2006

Mariusz LudwińskiZaufaj mi, proszę

Podziel się!

O autorze

mariusz