Dni Internetu są policzone

Opublikowano: 5 marca 2007. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Tak, tak, za dwa lub trzy lata Internet przestanie skupiać na sobie uwagę mediów. Światła jupiterów padną na coś, z czym wszyscy mamy codzienny kontakt i bez czego nie da się już prawidłowo funkcjonować. Komórka.
Nie znaczy to, że Internet straci cokolwiek na znaczeniu. Nie, wciąż będzie istniał popyt na serwisy internetowe, na przekaz treści. Ale forsy reklamowej będzie mniej, poznikają graficzne formy spamu typu pop-upy i banery. Internet przestanie być na widoku, dzięki czemu odetchnie i skupi się na rozwinięciu swego pełnego potencjału. Nie jest to potencjał reklamowy, ani nawet merytoryczny (nieograniczone zasoby informacji to tak naprawdę przeszkadzający szum komunikacyjny).

Większości osób Internet kojarzy się ze stronami www, ale to gigantyczne uproszczenie. Internet to przede wszystkim potencjał komunikacyjny w sensie natychmiastowego przesyłania danych, łączenia systemów informatycznych i koordynowania procesów biznesowych. Dziś, w roku 2007, zaledwie niektórzy eksperci biznesowi (Michael Hammer na przykład) głośno mówią o tym potencjale. Gdy ciśnienie uwagi miliardów konsumentów przejdzie z Internetu na komórki, nadejdzie czas prawdziwego rozwoju.

Dlaczego komórki? Bo to najbardziej przyjazny, szybki, wygodny i praktyczny sposób kupowania i przesyłania pieniędzy. Lepszy niż karta kredytowa, lepszy niż płatności online. Odpada czas potwierdzenia transakcji, odpada problem bezpieczeństwa płatności. Wysłanie smsa trwa sekundę, a przy możliwościach Bluetooth obsługa jest jeszcze bardziej prosta. Nie potrzeba komputera, możesz kupować gdzie chcesz, kiedy chcesz i co chcesz.

Tak jak wszystkie prawdziwe rewolucje, również i ta rozwija się powoli. Pierwsze próby – kawiarnie, kina, muzea. Ciągłe testy w Japonii (kolebka rewolucji) i dopracowywanie szczegółów w nowych akcjach – na przykład takich jaką zrobi McDonald. Maniakom hamburgerów w Japonii zostanie umożliwione opłacanie posiłku przy pomocy komórki. Nie musisz stać w kolejce, nie musisz martwić się o drobne (bo do tej pory w McD nie można płacić kartą kredytową, co akurat jest zgodne z filozofią fast-foodu). Korzystanie z telefonu jest jeszcze bardziej "fast" (szybkie).

Za te kilka lat nikogo nie będzie dziwić ani bulwersować cena 500 dolarów za telefon (konkretnie chodzi o iPhone). Smsy będą kosztować grosze i to wcale nie w promocji, ale normalnie. Tak samo jak minuta rozmowy. Na koniec miesiąca będziemy dostawać wyciąg transakcji oraz jeden rachunek za mnóstwo rzeczy. Operatorzy komórkowi nagle staną się menedżerami usług finansowych i przepływu gotówki. Prześcigną banki. Producenci akcesoriów do telefonów będą kosić taką kasę, jaką teraz kosi Microsoft.

Komórki zmienią nasze życie jako konsumentów, życie po pracy. Natomiast Internet spokojnie i bez hałasu będzie uprzyjemniał nam życie w czasie pracy. Znikną może w końcu sterty papierów, raportów i innych tego typu analogowych bzdur. Cyfrowe biuro stanie się standardem, choć oczywiście nie w takim sensie, w jakim myślimy.

Nie pytaj tylko, czy to dojdzie do Polski. I kiedy. Wszystko zależy od tego, czy nasi rodzimi operatorzy komórkowi mają dostatecznie dużo odwagi w realizacji tej wizji. Bo my jako konsumenci chyba jesteśmy już gotowi. Nieprawdaż?

e-biznes.pl, 2007

Mariusz LudwińskiDni Internetu są policzone

Podziel się!

O autorze

mariusz