Do diabła z Internetem! Ludzkość jakoś żyła bez niego te tysiące lat, poradzimy sobie kolejne tysiące. To tylko siedlisko hazardu i pedofilów. Nikt normalny nie korzysta z tego wynaturzenia.

Przesada? Na pewno tak, ale nie w Polsce. Jak inaczej można wytłumaczyć takie opóźnienie w rozwoju? Bardzo łatwo jest powiedzieć 'Słuchajcie, od dziś jesteśmy społeczeństwem informacyjnym. Mamy być cywilizowani, odpowiedzialni społecznie, tolerancyjni'. Słyszeliśmy to w różnych wersjach: 'Unia – nasz wspólny dom', 'Klient nasz pan', 'Państwo jest dla obywateli'. Wszystko ładnie, ale nie da się budować na samych słowach i dobrych chęciach. Ostatnio pojawił się news, że miasto Głogów przystąpiło do przygotowania projektu e-miasto. Mieszkańcy przez Internet będą mogli załatwić wszystkie sprawy urzędowe oraz uzyskają dostęp do niektórych baz danych miejskich instytucji. Czy Głogowowi uda się to, z czym nie poradziły sobie większe miasta w tym Warszawa? Być może tak, ale na pewno nie od razu. Minie sporo czasu, zanim wszyscy zainteresowani zrozumieją, że tak jest lepiej, zanim przełamią lęk i dostrzegą nowe korzyści. Może sukces Głogowa spowoduje falę zmiany mentalnej w stosunku do Internetu wśród Polaków? Może urzędnicy nauczą się w końcu sprawnie posługiwać komputerem (sprawność oznacza posługiwania się więcej niż jednym palcem u każdej ręki). Może w końcu idioci dadzą sobie spokój z wirusami. Może w końcu podpis elektroniczny stanie się faktycznym standardem. Może w końcu minister edukacji zmieni programy nauczania informatyki w szkołach – najpierw podstawy kultury i odpowiedzialnego zachowania w sieci, a dopiero potem gry i programowanie. Może nawet w końcu szef PKW zrozumie, że głosowanie przez Internet to dobry pomysł na zwiększenie frekwencji wyborczej. Może, może…

Na razie czytamy, że Amerykanie nie zamierzają popuścić w sprawie kontroli Internetu. Zaparli się i nie popuszczą. Nie przejmują się gadaniami Unii i państw afrykańskich. W protokole bezpieczeństwa ISAKMP naukowcy odkryli poważną lukę. Została co prawda szybko załatana, ale na 100% za parę tygodni usłyszymy o kolejnej wielkiej dziurze. Od 21 listopada wchodzą w życie przepisy, które pozwalają na przesyłanie dokumentów do urzędów przez Internet, ale w większości miast urzędnicy nawet o tym nie wiedzą. Na szczęście są chlubne wyjątki – brawo Poznań! Microsoft ostrzega przed lukami w swoich programach, i krytykuje osoby, które podają do publicznej wiadomości podobne informacje bez wcześniejszego powiadomienia siebie. Eksperci tymczasem twierdzą, że tempo poprawiania dziur przez Microsoft potrafi trwać nawet 200 dni (dwie trzecie roku). Śmiać się czy płakać?

Czasem odechciewa się czytać podobne newsy o Internecie. Pojawia się wtedy taka delikatna pokusa, żeby rzucić to wszystko w diabły, odłączyć kabel sieciowy i spokojnie odetchnąć pełną piersią. Kusząca perspektywa, prawda? I na razie tak samo nierealna jak społeczeństwo informacyjne. Bycie więźniem jest naprawdę frustrujące, zwłaszcza gdy nie widać widoków na wyjście na wolność.

Autorzy: Mariusz Ludwiński & Renata Grunert

e-biznes.pl, 2005