Euro 2012 w Polsce to ściema

Opublikowano: 18 kwietnia 2007. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Dobra, nie ma się nad czym rozgrzewać. Dostaliśmy dopiero prawa do organizacji. Za parę lat mogą nam je zabrać. Jak? Bardzo prosto.
Wystarczy podejrzenie, że nie zdążymy z budową wszystkich zaplanowanych stadionów i pozostałej (w sumie najważniejszej) infrastruktury. Znając nasze podejście do budowania czegokolwiek, jest to całkiem prawdopodobne. A przecież oczy całej Europy będą zwrócone na nas. Trzeba to wykorzystać. Tylko jakim cudem nam się to uda? Nie radzimy sobie absolutnie z promocją międzynarodową.

Jedna mierna reklamówka (opłacona), a my cieszymy się jak dzieci. Eksperci mamią oczy wzrostem gospodarczym związanym z mistrzostwami, a tymczasem badania niezależnego Instytutu Globalizacji wykazały, że standardem jest że po imprezie gospodarka gospodarzy znacząco zwalniała. Hiszpania, Włochy, Francja, Korea i Japonia – tak było. Wystarczy sprawdzić parę cyferek.

Zwłaszcza że rząd został przyciśnięty do muru. Naobiecywał sporo, a teraz będzie się musiał wywiązać. Nie da się przerzucić problemu kasy na stadiony na kolejny rząd, bo prace muszą się zacząć jeszcze w tym roku. Wszyscy kibice będą patrzeć na ręce i gdy tylko pojawi się cień niechęci, sfora stadionowa skoczy politykom do gardeł. Zwłaszcza że po drodze będą niejedne wybory, a więc niejedna okazja.

Najnowsze newsy ze Stanów (gdzie prezydencka kampania wyborcza już się rozkręca) mówią, że ponad 25 procent ankietowanych twierdzi, że to Internet jest najlepszym miejscem do szukania informacji o kandydatach. Co to znaczy? Ano, że wypowiedzi forumowiczów sportowych mogą bardzo poważnie wpłynąć na preferencje wyborcze w Polsce.

A nie od dziś wiadomo, że że obecny rząd polski kiepsko sobie radzi z globalizacją. Występowanie na arenie międzynarodowej idzie ministrom jak po grudzie. Ale nie tylko. Problemy występują nawet w przypadku zetknięcia z unijnymi przepisami. Temat Rospudy i złamania przez Polskę zapisów programu Natura 2000 została dokładnie przewałkowana w mediach.

Natomiast mniej hałasu wywołuje sprawa legalizacji hazardu w sieci. Eksperci podkreślali, że hazard w sieci nie zna granic państw. W dobie Interetu, bez problemu można obstawiać w firmach niemieckich czy angielskich (zarejestrowanych rzecz jasna na egzotycznych wyspach). Ludzie będą grać, ponieważ poznali smak wygranych pieniędzy online. To kasa na wyciągnięcie ręki. Wystarczy ją wyciągnąć – czyli opracować przepisy prawne i przyjazny system koncesji. Ale do tego potrzeba wiedzy technicznej, znajomości przepisów i umiejętności komunikacji. A więc problem.

Pozostaje nadzieja, że po najbliższych wyborach na stanowiskach zasiądą osoby, które będą lepiej umiały się poruszać w nowoczesnym świecie. Za parę lat to nie będzie miły dodatek do kwalifikacji. To będzie niezbędna umiejętność.

e-biznes.pl, 2007

Mariusz LudwińskiEuro 2012 w Polsce to ściema

Podziel się!

O autorze

mariusz