hatewall na Web 2.0

Opublikowano: 12 kwietnia 2007. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Nie wiem jak Ty, ale ja mam już przesyt tak zwanego Web 2.0. Denerwują mnie maślane serwisy społecznościowe w stylu pomozmysobie, zrobieto, udasie lub pocalujzabkewlapke.
Wszystkim wydaje się, że nie mam nic innego do roboty jak za nich pracować. Szukać informacji, publikować, doradzać innym. Mam problemy z motywacją do robienia swoich rzeczy, a mam jeszcze robić za kogoś?

Szkoda że jeszcze nie powstał serwis społecznościowy (ktoś jeszcze pamięta na czym to polega?) o nazwie www.mam-to-w-dupie.pl. Dla purystów językowych powstałby siostrzany serwis www.mam-to-w-doopie.pl. Sukces murowany.

Malkontentom przypominam, że potrzeba kontaktu z innymi ludźmi znajduje się dopiero na trzecim poziomie potrzeb piramidy Maslowa. Oznacza to, że ważniejsze jest jedzonko w lodówce i stabilny system generowania pieniędzy na rachunki. Stabilny oczywiście na tyle na ile się da w dzisiejszych czasach. W dorosłym życiu niewiele osób ma głowę na zajmowanie się cudzymi marzeniami. Większości wystarczy raz w roku WOŚP i okazjonalne smsy na różne fundacje.

Natomiast dzieciaki mieszkające u rodziców – Web 2.0 to dla nich sen na jawie. Przeżywają nowe przyjaźnie, uczą się kontaktu z ludźmi, wchodzą głęboko w swoje zainteresowania. Mają spokojną głowę do zajmowania się podobnymi rzeczami, bo podstawowe rzeczy zapewniają im rodzice. Ich o to głowa nie boli. I gdy czytam czasem wypociny takich "dzieci 2.0", które jadą z góry na dół po rozrywkach swoich rodziców, to robi mi się przykro. Bo gdzieś po drodze zginął szacunek do tego co się ma. Do tego co się dostaje bez pytania, ze zwykłej rodzinnej miłości. Web 2.0, ani 3.0, ani 5000.0, tego nie da. N-i-g-d-y. Święta, które niedawno minęły, chyba pokazały to dobitnie. Czy u Ciebie w domu tak właśnie było?

Przy okazji serdeczne podziękowania lecą do urzędników, dzięki którym stopień skomplikowania procedury przekazania komukolwiek 1% podatku skutecznie odstrasza od podejmowania takiej próby.

Podobne podziękowania lecą do wszystkich fundacji, które w kwietniu obudziły się z zimowego letargu i zaczęły reklamować siebie jako dobrego miejsca na złożenie jednoprocentowego podatku. Sporo osób rozlicza się w lutym i marcu, więc kwiecień to już po zabawie. Poza tym dziwnie przypomina mi to zabiegi naszych kochanych polityków, którzy przypominają sobie o wyborcach w momencie, gdy PKW ogłosi początek kampanii wyborczej na kolejne rozdanie stołków.

No i jeszcze słowa uznania. Rzeczpospolita ma nowy design swojego serwisu internetowego. Żeby przewinąć serwis w dół do końca i obejrzeć wszystkie działy, potrzeba dziesięciu przewinięć w dół. To chyba o dziewięć za dużo. To nie jest czekolada z bąbelkami. Tu nie chodzi o ilość. Ciekawe tylko, czy ktoś kto zatwierdził taki projekt serwisu pracuje jeszcze na swoim stanowisku, czy może za taką fuszerkę został już awansowany?

e-biznes.pl, 2007

Mariusz Ludwińskihatewall na Web 2.0

Podziel się!

O autorze

mariusz