Od tygodni pojawiały się spekulacje, że MySpace zdecyduje się na poważne redukcje kadrowe. Serwis społecznościowy wydał właśnie oświadczenie potwierdzające zwolnienia, które mają „zapewnić firmie wzrost i zyskowność”.
MySpace przechodzi najpoważniejszy w swej historii kryzys. Kiedyś numer jeden w kategorii serwisów społecznościowych musiał wpierw pogodzić się z dominacją Facebooka (czego wyrazem było ostatnio wprowadzenie możliwości logowania się za pośrednictwem Facebook Connect), potem walczyć z topniejącym zainteresowaniem użytkowników. Pod koniec października ogłoszono odświeżenie serwisu i skoncentrowanie się na internautach w wieku 13-35 lat („generacja Y”).
Najnowszym wyrazem kryzysu są poważne zwolnienia. Dotkną one pracowników ze wszystkich oddziałów MySpace. Serwis chce również zacieśnić współpracę z partnerami z Niemiec, Australii i Wielkiej Brytanii, a tymi relacjami zarządzać ma mały międzynarodowy zespół.
To już druga runda zwolnień w MySpace w ciągu 18 miesięcy. W czerwcu 2009 roku zatrudnienie straciło aż 30 proc. pracowników firmy. Obecnie z ok. tysiąca zatrudnionych na swoich stanowiskach pozostanie niespełna 560 osób, pracę straci więc 47 proc. załogi.
Czy to wystarczy by przetrwać kryzys? Czy MySpace nieuchronnie zbliża się kresu swego istnienia?
Prowadzę e-biznes.pl od 1999 roku. Zapisz się, by co piątek otrzymywać selekcję newsów i mój autorski komentarz.
