Często bywa tak, że oportuniści i wykwalifikowani zabójcy wykorzystują moment odwrócenia uwagi na przeprowadzenie zaplanowanej akcji. W zamieszaniu spowodowanym wejściem na rynek nowego dziennika może umknąć niewielki news, który spowoduje o wiele większe reperkusje niż wspomniany dziennik.
Chodzi o propozycję likwidacji 20% i 50% kosztów uzyskania przychodu w budżecie 2007. Co to oznacza po ludzku? Że serwisy internetowe i czasopisma fachowe, które do tej pory pozyskiwały kontent od ekspertów (wynagrodzenie na drodze umowy o dzieło z 50% kosztami uzyskania), stają przed ryzykiem utraty kluczowego źródła artykułów. Większości autorów nie będzie się chciało trudzić, wymyślać nowe teorie i składać je w sensownie brzmiącą całość, jeśli za artykuł wart 100 złotych dostaną na rękę nie 90, ale 80 złotych. To tylko 10 złotych różnicy, zgoda. Ale gdy za artykuł warty 50 zł, dostaniesz 30 zł, a nie 40 zł, to odczujesz różnicę. Po co się więc wysilać? Lepiej siedzieć na swoim etacie, nie współpracować z innymi, nie rozwijać branży. 8 godzin i do domu, bez emocji, bez przywiązania. Czy w ten sposób ma się rozwijać polski patriotyzm? Gratulacje do pomysłodawcy. Może niech też i państwo przejdzie na gospodarkę wolnorynkową – dostajesz tyle kasy, ile zarobisz. Dbasz o obywateli – masz kasę. Nie dbasz – nie masz. Precz ze skokami na naszą kasę.
A teraz przejdźmy do głównego szumu zeszłego tygodnia. To już drugi raz w ostatnich kilku miesiącach przeżywamy niemałe poruszenie związane z prasą codzienną. Premiera 'Dziennika' zbiegła się z pierwszymi prawdziwie wiosennymi dniami, przez co można odnieść wrażenie, że wszystko spod ziemi wyłazi: uśpione robaki, pierwsze kwiatki, przemyślane opinie. Opinie zresztą przeważają. Dobitnie widać w nich, że 'Wyborcza' nie cieszy się wcale tak wielką sympatią ludu, że w wielu przypadkach była dotąd kupowana z braku alternatywy.
Szczególnie jedna opinia zrobiła na nas wrażenie – zganiona została obniżka ceny 'Wyborczej'. Co taka obniżka (jakby nie patrzeć, prawie o połowę) mówi czytelnikom GW? Po pierwsze, że dotychczasowa cena była niebotyczna i nastawiona na wysysanie kasy z czytelnika. Skoro stać gazetę na taką cenę od 18 kwietnia, to przecież stać ją było też 10 kwietnia, 1 kwietnia i 10 marca. Po drugie, że 'Wyborcza' wcale nie była przekonana do tej ceny i nie wierzyła w nią. Ustaliła ją na zasadzie 'bądźmy blisko największego konkurenta (Rzeczpospolita)', więc w sytuacji zmiany największego konkurenta (choćby na razie wirtualnego) zmieniła też i cenę, by być blisko. Najgorsze jednak to, że poprzednia cena nie była podyktowana jakością gazety, a jedynie względami finansowymi. Teraz przynajmniej wiadomo, gdzie GW widzi zagrożenie.
W tej sytuacji dość pogardliwie mówi się o 'Rzeczpospolitej', która (na razie) nie kwapi się do zmiany ceny (co innego bezsensowna kampania w telewizji). Nie wiadomo, czy do końca świadomie, ale RZ postanowiła sprawdzić lojalność swoich czytelników. Jeśli ubytki nie przekroczą 50% ilości czytelników, to pozostawienie ceny na dotychczasowym poziomie bardziej się opłaci niż jej zmniejszenie.
Przy okazji zamieszania na rynku, okazało się, że istnieje kilka fajnych stron związanych z prasą codzienną i ich layoutami. Na www.newsdesigner.com znajdziesz sporo pierwszych stron dzienników z całego świata. To bardzo pouczające popatrzeć, jak inni robią gazety. Równie ciekawe są teksty w tym serwisie, które pokazują, jak pomysły i szablony pierwszych stron są 'pożyczane'. Drugi serwis, www.visualeditors.com, zawiera między innymi dział REDESIGN, gdzie można obejrzeć całe numery gazet. Nie ma co prawda dużego wyboru, ale znowu – to dobra nauka.
Autorzy: Renata Grunert & Mariusz Ludwiński
e-biznes.pl, 2006

