Niech żyje nauka!

14 lipca 1995 jest jedną z dat, które zmieniły świat. Może jeszcze nie wszyscy mają tę świadomość. Na pewno jeszcze wielu opiera się tej fali, naiwnie sądząc, że uda im się przetrwać do odpływu. Ale odpływu nie będzie. Co najwyżej, przyjdzie druga fala. Być może to odbyło się tak. Spośród 40 naukowców, którzy brali udział w badaniach, nie wszyscy mogli się zjawić tego dnia. Takie małe naukowe konklawe. Ci, którzy się zjawili, mieli dobre humory. Rozmowy i śmiechy pobrzmiewały w sali. Nic dziwnego – specyfikacja techniczna została już opracowana. Szczegóły były dopięte na ostatni guzik. Pozostał jeden mały problem. Wybór nazwy dla nowego formatu zapisu i przechowywania danych. Poprzedni, ISO/IEC11172-3 'MPEG Audio Layer 3', został odrzucony przez speców od marketingu – był za długi do zapamiętania, niezrozumiały dla pospolitego użytkownika, no i nie mieścił się w trzyznakowym rozszerzeniu nazwy pliku. Zgłoszono różne propozycje, jedne bardziej fantastyczne od drugich, ale żadna z nich nie uzyskała większości w głosowaniu. Nad pokojem, w którym znajdowali się inżynierowie, wciąż unosił się czarny dym. Aż w końcu w głowie jednego z zebranych zaświtała prosta myśl – wziąć dwie pierwsze litery z literowej części poprzedniej nazwy i dodać cyfrę z końca nazwy. Głosowanie zakończyło się puszczeniem białego dymu, na salę znów powróciły śmiechy i luźna atmosfera, a przewodniczący grupy badaczy obwieścił dziennikarzom dobrą nowinę: 'Mamy nowy format! Nazywa się MP3 i jest gotowy do wywołania rewolucji.'

Być może to było tak, być może inaczej. Fakt jest niepodważalny – już od 10 lat towarzyszą nam poczciwe 'empetrójki'. Nie wiadomo, jak długo jeszcze pożyją, ale na pewno o nich nie zapomnimy. Nawet jeśli powstanie nowy format, i tak na początku będzie się na niego mówiło 'nowa empetrójka'.

mp3 nie było dziełem piratów, jak usilnie nam to wmawiają koncerny na glinianych nogach. Powstało w głowach naukowców – mądrych ludzi, którym płaci się za to, żeby wymyślali rzeczy nowe, rzeczy genialne. Żeby dziś tworzyli jutro. O naukowców powinno się dbać. Naukowców powinno się doceniać. Społeczeństwo powinno się interesować, co robią opłacani przez nie naukowcy.

I tak się faktycznie dzieje w Unii. I wcale nie jestem złośliwy ani cyniczny – po prostu pod tym względem, w Polsce jest źle. W zeszłym tygodniu w Brukseli zostały przedstawione wyniki Eurobarometru – zainteresowanie nauką i nowymi technologiami. Aż 30 procent Polaków w ogóle nie interesuje się nowymi technologiami. Ciekawe, o ile wyższy byłby ten wskaźnik, gdyby z listy nowych technologii skreślić wypasione komórki :) Bardzo zainteresowanych odkryciami naukowców jest 21 procent Polaków, co w porównaniu do średniej unijnej (wynoszącej 30 procent) nie jest aż takim złym wynikiem, ale już w porównaniu z Cyprem (54 procent) i Holandią (42 procent) wygląda to trochę gorzej. Jeśli chcemy dogonić cywilizacyjnie Unię, to nie możemy wyznaczać sobie celów na poziomie średniej europejskiej. No, chyba że wszyscy Polacy mają ambicję kojarzyć się w świecie z elektrykiem, hydraulikiem i pielęgniarką. Szanuję ludzi, którzy pracują w tych zawodach, ale kraj liczący sobie ponad 30 milionów obywateli i mający ogromne (może czasem za ogromne) ambicje nie powinien ograniczać się do wizerunku zaciężnego robotnika na cudzym folwarku. Ale dopóki nie zostanie powołane Ministerstwo Marketingu, dopóty wizerunek Polski będzie rozlazły i tandetny. Jakby co, to ja chętnie zostanę ministrem marketingu.

Autor: Mariusz Ludwiński

[email protected]

Wpisy promowane

Wydarzenia

E-COMMERCE CHALLENGE 2024
23.05.2024 - 24.05.2024
Code Europe
10.06.2024 - 11.06.2024
I ❤ business & HR
11.06.2024 - 12.06.2024

Najnowsze wpisy

Scroll to Top