Rozkosze łamania umysłu

Opublikowano: 2 listopada 2007. Kategoria: Bez kategorii. Tagi:

Są ludzie, dla których rozrywka w Internecie oznacza więcej niż ściąganie piratów, trollowanie for i oglądanie śmiesznych filmików. To ludzie, którym największą przyjemność sprawia łamanie głowy. Tym bardziej, jeśli można zarobić na tym pieniądze.
Można by pomyśleć, że temat łamigłówek w Internecie jest oklepany. Wiadomo, że istnieją dziesiątki serwisów, gdzie można rozwiązać sudoku online. Faktem jest też, że sudoku, jakkolwiek by nie było rozbudowane i pokręcone, dość szybko się nudzi. Gdy tylko odkryjesz kilka podstawowych zasad, rozwiązanie zależy tylko i wyłącznie od determinacji w analizowaniu kilkunastu pól jednocześnie.

Na szczęście na sudoku nie kończy się, ani nawet się nie zaczyna, świat łamigłówek. Są jeszcze obrazki logiczne, łamigłówki architekta, krzyżówki liczbowe, zadania logiczne i wielokropki, które prezentuje choćby Wydawnictwo LOGI (www.obrazkilogiczne.pl). Trafiłem na stronkę tego wydawnictwa szukając ulubionych łamigłówek, które swego czasu rozwiązywałem podczas stażu w pewnym ministerstwie. Każdy dzień rozpoczynał się od lektury świeżo dostarczanej prasy. Wtedy jeszcze Wyborcza publikowała w Gazecie Stołecznej kolumnę z łamigłówkami. Moją ulubioną łamigłówką były wielokropki. Za dużo czasu tłumaczyć jej zasady, sprawdź je na stronie Wydawnictwa LOGI.

A pamiętasz może zadania logiczne typu "Czterech kolegów (Adam, Marek, Jacek, Wojtek) pisało w poniedziałek klasówki z czterech różnych przedmiotów (biologia, geografia, fizyka, chemia). Marek nie dostał 4-. Klasówkę z fizyki pisał Adam albo Marek. Kolega, który dostał 4-, nie pisał klasówki ani z geografii ani z fizyki."? Dawno dawno temu były one publikowane w magazynie szarad i łamigłówek "Razem". Wtedy byłem za mały, żeby je rozwiązać, więc teraz biorę radosny odwet :)

Łamigłówki nie do końca służą zarabianiu pieniędzy (chyba że chcesz je wykorzystać w swoim serwisie, by przyciągnąć odwiedzających lub jeśli pracujesz w takim wydawnictwie). Bardziej kasiastym rozwiązaniem jest inteligentne działanie w sferze public relations. Mnóstwo firm łaknie dobrej, w miarę darmowej promocji (piszę w miarę darmowej, ponieważ o ile jest ona darmowa w zamieszczaniu, to przecież trzeba zapłacić tobie jako jej realizatorowi). Istnieje wiele prostych form public relations: konkursy, wywiady, wyzwania i święta.
Stworzenie święta promocyjnego na potrzeby public relations to śmieszna sprawa. Trzeba rozwiązać wiele dylematów, o których nie będę teraz pisał. Jednak największy humor występuje wtedy, gdy info o zrealizowanym święcie trafia do mediów.

Gdy dostałem maila o tytule "Święto Ziemniaka", od razu wyczułem pismo nosem. Od razu zacząłem się zastanawiać jaka branża wybrała sobie taki profil promocji. Chipsy? Raczej nie. Chipsy pozycjonują się raczej w obszarze zabawy i imprez młodzieżowych, a Święto Ziemniaka skojarzyło mi się z bardziej dosłownym rozumieniem tego jakże polskiego warzywa.

Okazało się, że z inicjatywą wyszedł drugi (choć niektórzy co więksi fani mogliby się spierać) wielki przemysł oparty na ziemniaku – gorzelnie, a dokładnie Polmos Siedlce. Dość w sumie niszową imprezę zaszczyciły swą obecnością znane głowy w postaci ambasadora USA Victora Ashe oraz ambasadora Chile José Manuela Ovalle Bravo.

Jedną z atrakcji było własnoręczne wykopywanie ziemniaków z pola. Na zdjęciach wygląda to przekomicznie, gdy elegancko ubrane osoby mają na nogach gumiaki (potrzebne to oczywiście, ale wygląda komicznie), a w dodatku podczas przerwy w pracy odbiera smsy na wypasionej ultracienkiej komórce. Wygląda to komicznie, ponieważ mamy rok 2007, a rolnicy wciąż funkcjonują jako stereotyp – nieogolony chłop w walance i ubłoconych gumiakach, którego zdobycze cywilizacji wciąż omijają szerokim łukiem niczym plemię tubylców z Papui Nowej Gwinei. Prawda jest taka, że rolnicy muszą dziś być na bieżąco z technologią, bo inaczej ich praca byłaby zupełnie nieopłacalna. Waldemar Pawlak próbuje zmienić ten stereotyp (nowinki techniczne, samochody hybrydowe), ale jest w tych staraniach dość odosobniony.

Wracając do głównego nurtu dzisiejszego felietonu, wymyślenie święta związanego z własną branżą to dobry sposób na promocję. A jeszcze lepszy – na inteligentną rozrywkę (wymyślanie), które przynosi pieniądze.

Jeszcze bardziej w stronę inteligentnego rozrywki idą inwestorzy. Mówiąc "inwestorzy" nie mam na myśli ciułaczy na kontach oszczędnościowych lub funduszach inwestycyjnych ani graczy giełdowych. Mam na myśli prawdziwych inwestorów, którzy inwestują pieniądze, swoją wiedzę i zdolności do zwiększania wartości, a następnie zbierają wypracowane zyski w postaci żywej gotówki. Tacy inwestorzy nie lubią marnować czasu i nawet gdy odpoczywają lub się bawią, to i tak nie robią tego bezmyślnie.

Oto przykład. Firma e-ProfitSystem, organizator kursów finansowych z dziedziny inwestowania w nieruchomości, przygotowała zjazd dla absolwentów swoich kursów. Zwykle w przypadku takich imprez, nacisk jest położony na świętowanie i ewentualnie networking. Zjazd absolwentów e-profit wyróżniał się pod tym względem, że dla uczestników przygotowano kilka krótkich i sympatycznych spotkań z ludźmi biznesu oraz inwestorami. Tak więc prócz świętowania uczestnicy poznali strategie inwestowania w ziemię, studia przypadków z inwestowania w nieruchomości pod wynajem, metody prowadzenia biznesu skuteczne w przypadku różnych form zatrudnienia w Polsce.

Jak podkreślają wszyscy wielcy inwestorzy, zarabianie pieniędzy jest rozrywką. Oczywiście większości ludzi, którzy pracują za pieniądze, zarabianie ich to raczej nudząca i męcząca konieczność. Zabawa kojarzy się im raczej z nowym odcinkiem telenoweli lub piwkiem przy meczu. Trudno się dziwić, skoro za swoją pracę dostają niesatysfakcjonującą kwotę, w dodatku raz w miesiącu. Pieniądze nie są więc dla nich zyskiem, a jedynie wynagrodzeniem za ogólną pracę. Jednak każdy, kto otrzymuje pieniądze tylko za to co zrobi i ile zrobi (wolne zawody), ma motywację i przyjemność w zarabianiu. Jeśli dziennikarz ma płacone od materiału, z chęcią wymyśli jeden więcej. Jeśli grafik ma płacone od rysunku, z przyjemnością narysuje jeden więcej. Zarabianie pieniędzy jest największą frajdą i zabawą. Tym większą, im bardziej umiesz to robić.

Czy tobie zarabianie sprawia frajdę?
Jeśli nie, to czy możesz to zmienić? Mieć płacone za to co zrobisz, a nie za to że robisz? Internet umożliwia łatwą zmianę. Pod warunkiem, że będziesz tego chcieć.

Czy chcesz?
Chciej.

e-biznes.pl, 2007

Mariusz LudwińskiRozkosze łamania umysłu

Podziel się!

O autorze

mariusz