Tonący Joost chwyta się rynku B2B

Opublikowano: 6 lipca 2009. Kategoria: Rynek. Tagi: , , , , , , ,

Dla Joost to chyba już koniec. Jeden z najbardziej dynamicznych i obiecujących serwisów 2007 roku dziś przegrywa walkę o konsumenta wideo online. Mike Volpi, dyrektor generalny, ustępuje, firma zwalnia większość załogi, a co najważniejsze, zmienia także swój profil. Rezygnując z dostarczania produktu użytkownikom prywatnym, będzie teraz dostarczać technologię dla firm medialnych.

Podjęliśmy decyzję o pewnych zmianach w Joost. W tych trudnych ekonomicznie czasach coraz trudniej jest funkcjonować jako niezależna, wspierana reklamami platforma wideo online – napisał Mike Volpi.

Niestety, zrzucenie winy na kryzys (słowo klucz, wytłumaczenie każdej porażki) nie ma tu dużego uzasadnienia. Założyciele serwisu, Niklas Zennstrom oraz Janus Friis, odpowiedzialni wcześniej za takie projekty jak Kazaa, czy Skype, nie wygrali walki o dominację w świecie internetowego wideo. Można doszukiwać się różnych powodów tego stanu rzeczy. Raczej nie chodziło o pieniądze niezbędne do prowadzenia tak skomplikowanej działalności – startup zyskał bowiem aż 45 mln dolarów finansowania zanim został uruchomiony. Być może zbyt późno przestawiono się na Flasha. Dopiero pod koniec ubiegłego roku powstała przeglądarkowa wersja serwisu, wcześniej trzeba było pograć specjalną aplikację na swój komputer, by móc korzystać z zasobów Joost. A to oznaczało przegraną, chociażby na polu SEO – do materiałów serwisu nikt nie linkował.

Tonący Joost chwyta się rynku B2B 1

Joost zamierza skoncentrować się na dostarczaniu technologii wideo przekazów firmom medialnym, nadawcom, czy operatorom kablowym i satelitarnym. Trzeba jednak pamiętać, że i tu panuje duża konkurencja. Silną pozycję zajmują projekty takie jak Brightcove, czy Ooyala. Tak silną, że nie na tym polu nie poradziło sobie nawet Yahoo, które zainwestowało 160 mln dolarów w przejęcie Maven Networks, platformy dystrybucyjnej i reklamowej dla wideo online, a kilka dni temu okazało się, że porzuca ten projekt.

Jak więc widać, sławne nazwiska twórców i ogromne pieniądze wpompowane w biznes nie muszą gwarantować powodzenia projektu. Firmy, które nie odczytują skutecznie technologicznych i cywilizacyjnych znaków czasu przegrywają swój wyścig. I choć życzę powodzenia szefom Joost to trudno jest mi z całą pewnością napisać, że firma, które nie poradziła sobie na rynku wideo konsumenckiego, poradzi sobie na rynku B2B. Nieuchronna wydaje mi się śmierć tego projektu.

Źródło: Joost, TechCrunch

admagazine.pl

admagazine.plTonący Joost chwyta się rynku B2B

Podziel się!

O autorze

admagazine.pl