Dwa tygodnie temu świat online doświadczył wstrząsu, który przeszedł zupełnie bez echa. Owszem, newsy pojawiły się tu i ówdzie, na zasadzie ciekawostki. Jednak nikt nie zadał sobie trudu, żeby nieco zastanowić się nad skutkami tego wstrząsu. A także, co ciekawsze, nad jego przyczynami.
WSTRZĄS: Indie zdetronizowały Chiny na pozycji kraju, w którym najszybciej rośnie liczba internautów.
SKUTKI: Internet pozostanie demokratyczny i będzie zapewniał wolność słowa bez instytucjonalnej cenzury. Znane powszechnie "wyczyny" wyszukiwarek w Chinach nie będą miały miejsca. Nawet odważne postawienie się Wikipedii (nie zgodzili się na ocenzurowanie treści w chińskiej wersji) zostanie wyłącznie historycznym epizodem. Gdy liczba internautów w Indiach dojdzie do rozsądnego poziomu, inne kraje, które stają okoniem, nie będą miały wyjścia jak tylko przyłączyć się do ogólnoświatowej współpracy na istniejących (choć lekko zmodyfikowanych) zasadach. Do tej pory mogły się łudzić, że nie zostaną same w swoim zaślepieniu, że inny wielki kraj będzie w podobnym położeniu. Ale tak się nie stanie.
Inny wniosek – Chiny, które teraz cieszą się dużym zainteresowaniem inwestorów ze względu na szybki rozwój Internetu, stracą to zainteresowanie. Indie są bardziej przyjaznym krajem, i mimo zupełnie odmiennej kultury, to jednak europejskie (a bardziej angielskie) zaszłości robią swoje. Jest to kraj egzotyczny, ale zrozumiały. Niecodzienny, ale przewidywalny. Skomplikowany, ale posiadający wewnętrzną strukturę. Te wszystkie cechy sprawiają, że inwestorom łatwiej będzie tam zaistnieć. Jak to wpłynie na polityczną mapę świata? To już zadanie dla polityków, ale istnieje wrażenie, że układ sił się zmieni. Na lepsze.
PRZYCZYNY: Jakie były przyczyny tego wstrząsu?
Inwestowanie w edukację. Nie tylko na poziomie szkolnym, ale i pracowniczym. Indie nie dysponują przecież aż tak zaawansowaną nauką, ale potrafią korzystać z cudzych źródeł wiedzy (mnóstwo studentów z Indii studiuje na świecie) oraz potrafią przyciągnąć do siebie te źródła (strefa czasowa w Indiach ma 12-godzinne przesunięcie względem Ameryki, więc jest to idealne miejsce na outsourcing i wykorzystanie pełnych 24 godzin na produkcję). Edukacja jest słowem-kluczem w dzisiejszym świecie. I to nie edukacja zamknięta w sobie, ale edukacja otwarta na świat.
A teraz druga część dzisiejszego podsumowania – obiecany subiektywny przegląd 50 najmodniejszych serwisów wg Time'a. Jak się okazało, przejrzenie tych serwisów zabiera sporo czasu, więc dziś tylko kategoria "Entertainment, Arts and Media". Reszta w najbliższy poniedziałek. Jeśli zjada Cię ciekawość, to cała lista jest dostępna na http://www.time.com/time/2006/50coolest/index.html.
Pandora jest fajna, szkoda tylko że nie można cofać się do już odsłuchanych piosenek. Niby taka rola radia, ale tego bardzo brakuje. Za to sam pomysł z wyszukiwaniem zespołów grających muzykę podobną do swojego ulubionego zespołu to świetny pomysł. Można poznać wiele nowych, ciekawych bandów.
The 9 – niezły pomysł, choć prowadząca jest nieco drewniana. Przegląd lekko dziwnych informacji z czeluści Internetu na dobry początek dnia? Czemu nie, lepsze to niż kolejny mail z zadaniem na wczoraj :)
Drawn! spodoba się rysownikom i wielbicielom sztuki. Dużo linków do galerii, dużo informacji. Jeden z linków to masakra – http://www.allenlundfineart.com/. Piękne, ciepłe obrazy. W sam raz na jesienny poranek :) Aha, obejrzyj też stronę rysownika Jonathana Edwardsa, www.jonathan-e.com. Świetna, niecodzienna kreska.
Sundance Splinks to zbiór artystycznych i zakręcony serwisów. Chcesz zostać artystą? Nie ma sprawy. Czy uważasz, że okulary zmieniają ludzi? Masz rację i przekonaj się dlaczego. Znudziły Cię tomiki z wierszami? To obejrzyj wiersze multimedialne. Słowem – ciekawy zbiór interesujących stron. Przy okazji zwróc uwagę na design stron – nie ma kurczowego trzymania się wycentrowanej połówki ekranu.
Photo Muse wydaje się być gratką dla fotografów. Kolekcja fotografii z dwóch renomowanych ośrodków przechowywania (słowo muzeum nie pasuje) w Twoim domu? Dla fotografów to faktycznie oferta nie do odparcia.
Jumpcut to z kolei propozycja dla tych, którzy lubią miksować widea. Idea jest prosta – wrzucasz swój content, miksujesz z tym, który już jest dostępny w serwisie i udostępniasz swoje dzieło innym. Trochę wyobraźni i można stworzyć całkiem ciekawe formy. Jeśli spróbujesz, to pamiętaj o fabule – bez niej nawet krótki film to tylko seria obrazków.
Vault Radio to propozycja dla melomanów rocka z lat 60. i 70. Internetowe radio grające takie kawałki zasługuje na uznanie, ale żeby na takie wyróżnienie? Przesada.
Podcasst Pickle to gratka dla ludzi, którzy mają odtwarzacze MP4 i nie wiedzą, co na nich oglądać. Mnóstwo stacji do wyboru, mnóstwo odcinków. Oj, chwieje się potęga tradycyjnej telewizji, oj chwieje się.
No i YouTube, o którym mówi się, że przebiło w popularności Google i Amazon. Chyba to jest określenie na wyrost, ale jeśli odpowiada Ci wideo jako forma wypowiedzi osobistej, to chyba jest to najlepsze w tej chwili miejsce, żeby się zaprezentować globalnej widowni.
Szczerze mówiąc, to wybór kilku z powyższych serwisów jest dość wątpliwy. Faktem za to jest, że wszystko to są serwisy niszowe, o ściśle określonej tematyce. Żadnych wielkich portali (The 9 ma oddzielną markę od Yahoo) i żadnych napuszonych banerów. I żadnych wycentrowanych połówek ekranów.
e-biznes.pl, 2006

