To chyba najgłośniejszy news ubiegłego tygodnia, o którym jednak nie wszystkie serwisy newsowe pofatygowały się donieść. Cóż, podobnie było w przypadku pirackich MP3 w iPodzie prezydenta USA. Głucha cisza, że niby nikt się nie dowie. Ale teraz pan Bush nie musi się bać, ponieważ RIAA nie jest już taka mocna.

Miejsce akcji: Palm Springs, Kalifornia, USA. Bohaterka: nauczycielka cheerleaderek Tammie Marson. 

Wszystko zaczęło się oczywiście od zainstalowania oprogramowania P2P, kontaktów ze znajomymi, wymieniania zdjęć, legalnych programów i muzyki (bo wbrew pozorom P2P służy również do tego). Czy doszło potem do ściągnięcia nielegalnej muzyki? Pliki z empetrójkami znalazły się na dysku i to wystarczyło. RIAA ruszyła ze swoim znanym schematem – zastraszyć rozprawą sądową i skasować 3500 tysiąca dolarów kary za piracenie. Pani Marson nie ugięła się i zdecydowała na kolizję w sądzie. Nie było kwestionowane, że pliki z MP3 znalazły się na dysku. Kwestionowane natomiast było oświadczenie wydawców muzycznych, którzy utrzymywali, że pozwana Tammie Marson ściągała nielegalną muzykę oraz że udostępniała nielegalną muzykę.

Obrońca poszedł po następującej linii oporu – jeśli faktycznie uważacie, że pani Marson to zrobiła, udowodnijcie kiedy to się stało i czy to pani Marson osobiście to zrobiła. Prawnicy RIAA nabrali wody w usta – okazało się, że jedyne, co mogą udowodnić to to, że na internetowym łączu pani Marson takie pliki się pojawiły. Nic poza tym. Ponieważ pani Marson przyjmuje dużo gości (głównie trenujące cheerleaderki), korzysta z bezprzewodowego Internetu (z którego mogą korzystać także sąsiedzi), a RIAA nie posiada filmu świadczącego o tym, że to faktycznie ona robiła, sprawa została oddalona.
Na pewno inni pozwani przez RIAA nie będą się już bać sprawy sądowej i będą się głośno domagać dowodów winy. Co zrobią wydawcy? Może w końcu zastanowią się, przeczytają książkę Setha Godina o wirusach idei i zrobią to, co powinni zrobić już dawno. Przestaną walczyć ze zmianami, ale się do nich przyłączą. Co to oznacza? Muzyka za darmo, płatne koncerty i gadżety dla fanów. Jeśli ktoś nie umie w ten sposób zarobić, to niech zmieni branżę. Lub zatrudni jakiegoś łebskiego marketingowca. Istnieją tacy. Naprawdę.

Wspomnimy jeszcze krótko kilka newsów, które są ciekawe i szkoda ich przegapić.

Google, eBay, Yahoo! i Amazon.com, a więc internetowe firmy nieźle sobie radzą w najnowszym zestawieniu najcenniejszych marek świata Interbrand. Wszystkie trzy awansowały, a najlepsza z nich, Google, jest aż na 24 miejscu. Co ciekawe, Google przeszło już drogę Xeroxa, którego nazwa firmy stała się oficjalnie używanym czasownikiem. Xerox – kserować. Google – guglować. To nie jest wymysł jakichś oszołomów – zatwierdził to Oxford English Dictionary, więc raczej poważna instytucja. Szacuneczek.

Za kilka lat wizja bezklawiaturowej obsługi komputera może stać się rzeczywistością. Sterowanie kompem za pomocą ruchów ręki – to umożliwia urządzenie zwane Fingertip Digitizer. Będzie potrzebne do tego nieco miejsca, bo machanie w kubiklu o powierzchni dwóch metrów kwadratowych może być wyzwaniem dla ludzkiej sprawności. Ale może naukowcy stworzą wersję kieszonkową.

Wielkie halo się zrobiło, gdy ostatni były premier zaczął prowadzić blog na Onecie. Problem pojawił się, gdy jeden ze sfrustrowanych czytelników założył anty-blog komentujący kolejne wpisy. Problem chyba nie polegał na samym powstaniu anty-blogu, co na jego popularności przewyższającej popularność samego blogu. Ot, co znaczy dobra parodia. Gość, który go wymyślił, powinien niedługo (co znaczy – gdy tylko skończy 18 lat) złapać dobrą pracę w marketingu.

Na sam koniec piękny news, na widok którego serce rośnie. W 2007 roku ma się ukazać w Europie serwis sprzedający kinowe nowości filmowe, a i polskie firmy zaczynają zapowiadać powstanie podobnych serwisów. Szumnie zapowiadane nowe formaty dysków HD DVD i Blu-Ray będą musiały zmienić taktykę i nastawić się na publikowanie czystych dysków do nagrywania, a nie na wypuszczanie filmów na tych nośnikach. Będzie gorąco. I dobrze dla nas, konsumentów.

Autorzy: Renata Grunert & Mariusz Ludwiński
e-biznes.pl, 2006