Internet to nie telewizja. Internet to nie prasa. Internet to oddzielne medium komunikacyjne, które rządzi się swoimi prawami. Prawa te częściowo są oryginalne, a częściowo zaczerpnięte z klasycznego marketingu, psychologii i komunikacji międzyludzkiej. Mówią o nich uznani eksperci na całym świecie, a mimo to codziennie natykam się na indywidua, których ta wiedza nie dosięgła.
Celuje w tym Google, które w poszukiwaniu kasy miota się i rzuca na co tylko pojawi się w zasięgu wzroku (typowy syndrom Amazon). Wprowadzenie darmowych skrzynek pocztowych o pojemności 1GB nie okazało się tak wielkim sukcesem jak planowano – głównie dzięki przytomnej reakcji konkurencji, która zwiększyła wielkości własnych skrzynek pocztowych. 256MB lub 512MB w zupełności wystarcza, nikt normalny nie trzyma filmów i mp3 w ogólnie dostępnej skrzynce pocztowej. Jakiś czas temu Google wprowadziło usługę wyszukiwania map całego świata – znów się nie udało, bo kilkuletnie mapy nie są tym, czego szukają internauci. Teraz Google znów próbuje – opracowało oprogramowanie tłumaczące, pomocnik użytkownika komputera (Google Desktop 2) oraz planuje wypuścić na rynek własny komunikator internetowy. Oba pomysły ponownie są chybione pod względem brandingowym (co ma wspólnego wyszukiwarka, tłumacz i komunikator oprócz nazwy firmy?).
O ile jeszcze oprogramowanie wydaje się być dobrej jakości (zwyciężyło w teście na tłumaczenie), to pomocnik i komunikator są totalnie chybione. Pomocnik to potencjalna dziura dla hakerów, poza tym, czy faktycznie internauta nie jest w stanie spamiętać kilku ulubionych adresów? Przecież wrzucają się w historię wyszukiwarki. Jeśli zaś chodzi o komunikatory, to jest ich już naprawdę sporo, jest też uznany lider, po co więc Google pcha się na siłę w ten rynek? Jak wspomniałem na początku chodzi o kasę – tyle że nie jest to kasa od użytkowników nowych programów i usług, ale od akcjonariuszy. W zeszłym tygodniu Google zapowiedziało nową emisję akcji o wartości blisko 4 mld dolarów, więc powyższe działania stanowią wabik na akcjonariuszy. Dość prymitywny, ale wiadomo, że zawsze znajdzie się jakiś frajer. Ładnie brzmi 'Jesteśmy liderem Internetu, mamy szeroko rozwinięte portfolio produktów i usług niezbędnych każdemu internaucie.' Na dodatek badania potwierdzające, że internauci potrzebują pomocników komputerowych, kilkunastu komunikatorów i gigowej skrzynki pocztowej. Czy tylko ja widzę podniecenie na twarzach finansistów? Załamka…
Ciekawostka dotycząca oprogramowania tłumaczącego Google – w teście przeprowadzonym przez NIST (National Institute of Science and Technology) programy tłumaczące miały za zadanie przetłumaczyć teksty agencyjne (dziennikarskie) z języka arabskiego na angielski i z chińskiego na angielski. Może mi się tylko wydaje, ale chyba w Stanach poważnie wzięli się za infiltrowanie potencjalnych ognisk konfliktu. Arabowie – terroryści, Chińczycy – wkrótce staną się światową potęgą numer 1. Bush boi się? Na to wygląda!
Złe podejście odmiennego typu zaobserwowałem w przypadku działań iTVP. Niedługo odbędą się wybory Miss Polonia (transmisja na żywo online), więc w Internecie nie mogło zabraknąć informacji dla spragnionych entuzjastów. Na stronach iTVP można znaleźć zdjęcia Kandydatek z oficjalnej konkursowej sesji fotograficznej, prywatne fotografie z dzieciństwa, dedykowane videoklipy oraz wypowiedzi dziewcząt przygotowane specjalnie dla telewizji Interaktywnej. Znajdą się również materiały przygotowane przez zespół iTVP podczas zgrupowania przygotowującego kandydatki do Finałowego Koncertu. Jak na razie jest muchas miodzios, palce lizać. Gdzie tkwi błąd?
Że dowiedziałem się o tym dopiero z internetowego przeglądu wiadomości! Dlaczego nie trąbi się o tym na plakatach, w telewizji? Jak ja, potencjalny zainteresowany, mam się dowiedzieć, że coś takiego w ogóle istnieje? Od początków istnienia Internetu wiadomo, że nie wystarczy zrobić stronę, by rzuciły się na nią hordy internautów. Biznesy online trzeba reklamować – i to nie tylko online, ale przede wszystkim offline. A może tylko ja się czepiam? Podobno kanał TVP Kultura ma poniżej 1000 widzów. Chyba jest rzeczywiście problem z reklamą telewizji publicznej. Polecam przeczytać parę książek – choćby te z naszego działu Recenzje.
Na zakończenie ciekawostka. Wybory Miss Polonia skojarzyły mi się z wyborami prezydenckimi. I tu, i tu są kandydaci. I tu, i tu, nie ma większego znaczenia, kto zdobędzie tytuł. Rola została napisana, teraz szuka się tylko jej odtwórcy. I tu, i tu decyzje podejmuje się na podstawie wrażeń, a nie konkretów. Ale jeśli chcesz podeprzeć swój wybór jakimś konkretem, to Internetowa Porównywarka Cen, Ceneo, wprowadziła nową usługę umożliwiającą porównywanie atrybutów kandydatów w Wyborach Prezydenckich 2005.
Autor: Mariusz Ludwiński
e-biznes.pl

