Oj, zawrzało w zeszłym tygodniu w Internecie. A wszystko przez ICANN, które przyznało zewnętrznej firmie prawo własności domeny .com do 2012 roku. Co więcej, firma ta będzie mogła podnieść ceny za korzystanie z domen o tym rozszerzeniu. Firmy rejestrujące inne typy domen zaczęły protestować. Decyzja ICANN musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Departament Handlu USA.
Na taki obrót sprawy od razu zareagowali Chińczycy. To naród twardy i nie będzie dawał sobie pluć w twarz Amerykanom. Chiński rząd poinformował, że tworzy własny zestaw domen internetowych. Dotychczas zostały uruchomione domeny .cn, .com i .net zawierające chińskie znaki. Dotychczas wszystkie domeny pozostawały pod czujnym okiem ICANN. Teraz okazało się, że wcale tak być nie musi. Jeśli inicjatywa Chin wypali i nie spowoduje problemów z łączeniem i wyświetlaniem serwisów www, to z pewnością inne kraje pójdą tym tropem. Z dużą dozą pewności można przyjąć powstanie domen hiszpańskojęzycznych, arabskich, japońskich. Być może nawet Europa pokusi się o otwarte porzucenie opiekuńczego parasola ICANN. Co to będzie oznaczało dla użytkowników, tego na razie nie wie nikt. Choć niektórzy straszą pomyłkami w łączeniu, to naprawdę nie wiadomo, co się stanie. Do dziś bowiem nikt nie przeprowadził podobnego eksperymentu, a gdybanie nie jest jeszcze metodą naukową :)
Kolejne trzęsienie dotyczy Google. Dość duża awantura dotyczy systemu reklam AdSense i naciągania jego użytkowników na dodatkową kasę. Obok wyników wyszukiwania system wyświetla reklamy prowadzące do serwisów tych firm, które wykupiły reklamę. Ci użytkownicy płacą Google za liczbę kliknięć na te reklamy. Wszystko było ok, dopóki użytkownicy nie zaczęli otrzymywać gigantycznych rachunków za kliknięcia. Wzrost był tak duży, że wydał się nieprawdopodobny, zwłaszcza że kliknięcia w żaden sposób nie przekładały się na transakcje. Podobno tajemnicą poliszynela jest wynajmowanie ludzi, żeby specjalnie klikali w reklamy konkurencji, w ten sposób nabijając im rachunki. Powszechnie wiadomo, że kliki reklamowe są fałszywe – eksperci oceniają, że od 10% do 50% jest fałszywych. Google w zeszłym tygodniu milczało, klienci zaczęli wycofywać się z umów, a firmy oferujące monitorowanie klików odnotowały wzrost obrotów. Czyżby w Google ktoś dostał zadyszki? W obliczu zapowiedzianego za pół roku wejścia na rynek przeglądarki Microsoftu, taka zadyszka może przerodzić się w zapalenie płuc.
Miliard sprzedanych utworów przez iTunes nie jest trzęsieniem ziemi. To raczej stopniowe i regularne wstrząsy, do których wszyscy zdążyliśmy się przyzwyczaić. Mamy nadzieję, że rynek muzyki online z każdym tygodniem i miesiącem będzie się cywilizował. A iTunes życzymy wszystkiego najlepszego i kolejnego miliarda.
Ostatnio każdy tydzień przynosi jakieś nowe wynalazki. Również i ten miniony nie rozczarował. Firma NaturalNano opracowała farbę, która w zależności od potrzeb użytkownika, może przepuszczać lub blokować fale radiowe. Po co to komu? Ano choćby w budynkach, których nie będzie można wysadzić bombą detonowaną sygnałem radiowym. Firma NaturalNano w ogóle zajmuje się nanotechnologiami. Na ich stronie internetowej znajduje się news, że odkryli nanocząstki w złożach gliny w Utah. Oznacza to, że również przyroda działa w skali nano. I to znacznie dłużej niż ludzie.
Autorzy: Renata Grunert & Mariusz Ludwiński
e-biznes.pl, 2006

