Zakupy ze sporą dawką adrenaliny… – wywiad z Piotrem Kasprzyckim

Opublikowano: 5 maja 2009. Kategoria: Bez kategorii. Tagi: , , , , , ,

O serwisie oligoo.pl i aukcjach typu Allpay, trochę o taktyce i trochę o hazardzie, a nawet o tym od czego sam jest uzależniony opowiada Piotr Kasprzycki, Prezes GTW Media Sp. z o.o. właściciel portalu oligoo.pl.

Redakcja: Jakiś miesiąc temu sporo pisano o tym, że Ministerstwo Finansów chce sprawdzić, czy serwisy takie jak Oligoo.pl są serwisami hazardowymi. Podobno wszczęto śledztwo w tej sprawie. Jak wyglądają kwestie prawne związane z e-hazardem w Polsce i w jakim stopniu dotyczą one Oligoo?

piotr-kasprzycki_prezes-gtw-mediaPiotr Kasprzycki: Zjawisko e-hazardu jest w Polsce nielegalne, nie ulega to żadnym wątpliwościom. Oferowane przez Oligoo.pl gry aukcyjne nie noszą znamion hazardu, dlatego też nie można ich rozpatrywać w tych kategoriach. W proponowanej przez nas formie rozrywki nie ma elementu losowości, nie ma również nagrody, co według wyraźnie zdefiniowanej ustawy o grach losowych wyklucza serwis z grona portali hazardowych.  Uczestnik aukcji nie rzuca kostką licząc, że wypadnie szóstka, tylko świadomie zgłasza ofertę kupna przedmiotu, wtedy kiedy uzna za stosowne. Jeżeli jego oferta nie zostaje przebita, wykupuje przedmiot aukcji za jego cenę końcową. Tu nie może być mowy o hazardzie. Fakt ten potwierdza opinia prawna sporządzana dla nas przez renomowaną kancelarię prawną. Informację Ministerstwa Finansów o kontroli serwisów oferujących gry aukcyjne podobne do naszych przyjęliśmy zatem ze spokojem. Cieszy nas, że użytkownicy, którzy mają wątpliwości, co do legalności działania serwisów oferujących gry aukcyjne, będą mieli okazję zapoznać się z ekspertyzą resortu.

Na czym polega system aukcji AllPay, jak to wygląda na świecie i w Polsce?

Jedną z najważniejszych cech aukcji typu Allpay proponowanych przez Oligoo.pl, jest jej odpłatność –  licytant płaci ustaloną cenę za zgłoszenie oferty. Ponadto uczestnicy aukcji nie podają swojej ceny, tylko za pomocą wcześniej zakupionych punktów licytacyjnych, przebijają ofertę, podnosząc jednocześnie cenę towaru. Cena wywoławcza wynosi zawsze 0 zł. Każde przebicie podnosi cenę o 10 groszy. Czas każdej aukcji odlicza się do zera, a każde przebicie wyrównuje go do 15 sekund. Aukcję wygrywa ten uczestnik, którego oferta w czasie doliczonych 15 sekund nie zostanie przebita. Na aukcjach wystawiane są wyłącznie fabrycznie nowe przedmioty, a atrakcyjność tej metody zakupowej polega na niewątpliwie okazyjnych cenach końcowych licytowanych produktów. Wygrywający licytacje wykupuje produkt za ok. 10% jego ceny rynkowej.

Zasady działania tego typu serwisów zarówno w Polsce jak i na świecie są bardzo podobne. Funkcjonalność konkurencyjnych serwisów odróżniają  jedynie drobne szczegóły. Taki właśnie system gier aukcyjnych jest bardzo popularną formą rozrywki w krajach Europy Zachodniej. Na naszym rynku jest on zupełną nowością, choć trzeba przyznać że cieszy nas tempo w jakim się rozwija.

Skąd i dlaczego właśnie taki pomysł na biznes? Czemu Oligoo nazywa się właśnie Oligoo?

Prace nad serwisem rozpoczęliśmy w czerwcu 2008 roku. Nie ukrywam, że pomysł narodził się po tym jak natknąłem się na podobny serwis prowadzony w Niemczech. Możliwość, jaką daje ten system, czyli kupno nowych, atrakcyjnych produktów, w niewiarygodnie niskich cenach, tak się nam spodobał, że postanowiliśmy od razu stworzyć polski odpowiednik. Dnia 6 grudnia 2008 roku wystartowaliśmy. Sama nazwa jest wynikiem wielotygodniowych poszukiwań i niezliczonej ilości dyskusji :). Myślę jednak, że jej znaczenie (oligo- niewiele, tanio) jest adekwatne do przedmiotu działalności, a samo brzmienie chwytliwe i łatwo rozpoznawalne.

Kto jest Waszym największym konkurentem i dlaczego? Czy tradycyjne serwisy aukcyjne są dla Oligoo konkurencją czy to „zupełnie inna bajka”?

Gry aukcyjne to faktycznie „inna bajka” niż tradycyjne portale aukcyjne, takie jak np. Allegro. My posiadamy inny system, inny zakres, inną grupę docelową, dlatego też nie stanowimy dla siebie konkurencji.
Naszym największym konkurentem jest podbij.pl. Wystartowali kilka miesięcy wcześniej i udało im się pozyskać do współpracy duży portal społecznościowy. Ukierunkowane w ten sposób działania, czyli pójście „na ilość”, sprawiły, że mają większą ilość użytkowników. Problem polega na tym, że im więcej graczy skupia wokół siebie portal, tym mniejsze są szanse wygranej. W tym systemie prawdopodobieństwo zwycięstwa jest bowiem odwrotnie proporcjonalne do ilości użytkowników.

Przetestował Pan osobiście podbij.pl i serwisy innych bezpośrednich konkurentów? Jeśli tak, to jak wrażenia po testach?

Tak, testowaliśmy wszystkich naszych konkurentów. Jednak aukcje na Oligoo.pl najbardziej nam się podobają :). Dzięki innej metodzie doliczania czasu są bardziej dynamiczne.

Jaka jest realna szansa na wygraną? Wydaje mi się, że stosunkowo niewielka, proszę mnie wyprowadzić z błędu jeśli się mylę :). Czy tu jednak nie chodzi bardziej o zabawę i dreszczyk emocji?

U nas w serwisie wygrywa jeden na dwudziestu użytkowników. Myślę zatem, że szanse są ogromne. Nie ukrywamy jednak, że oprócz funkcji zakupowej Oligoo.pl spełnia też funkcję czysto rozrywkową. Taki był cel i główne założenie serwisu – zakupy ze sporą dawką adrenaliny.

Czy istnieje zatem jakaś w 100 % niezawodna taktyka zapewniająca wygraną? Oczywiście wiem, że jeśli taki sposób istnieje to mi go Pan nie zdradzi, ale czy on istnieje? Można rozgryźć i pokonać system?

Oczywiście, że istnieje. Nie możemy go wprawdzie ujawnić, ale podpowiadamy, że wystarczy opracować taktykę, mieć trochę cierpliwości i planować swoje ruchy.

A jakie miałby Pan rady dla tych, którzy dopiero zaczynają zabawę?

Początkującym graczom zalecam trening na oligoosymulatorze, wnikliwą obserwację przebiegu licytacji i grę z odrobiną ułańskiej fantazji.

Jeśli wygrana nie jest kwestią szczęścia, lecz taktyki, to czy pojawili się użytkownicy, którzy „wyspecjalizowali” się w wygrywaniu? Czy może zaistnieć taki problem?

Mamy kilku naprawdę wytrawnych graczy, którzy z każdym dniem coraz lepiej opanowują taktykę, zwiększając swoje szanse na zwycięstwo.  Przy tworzeniu serwisu zastanawialiśmy się nad wprowadzeniem ograniczenia ilości wygranych aukcji przez jednego gracza, w danym okresie. Nie zrobiliśmy tego, gdyż uznaliśmy, że byłoby to krzywdzące dla tych, którzy poświęcą swój czas na wnikliwą obserwację i przygotowanie strategii.

Polecacie korzystanie z automatu licytującego tzw. oligoorobota. Czy łatwo jest z nim zwyciężyć? Czy może zamiast użytkowników przed monitorami licytują już same oligorooboty?

Oligoorobot to tylko urządzenie, nie zastąpi w sposób doskonały prawdziwego, inteligentnego gracza. Jest jednak przydatny i dość często wykorzystywany przez użytkowników, którzy akurat nie mogą poświęcić całej uwagi danej licytacji. Zdarza się również, że aukcje są kończone po jego przebiciach.

Jakie są statystyki serwisu?

Mamy blisko 40 tysięcy zarejestrowanych użytkowników. Dziennie nasz serwis odwiedza ok. 12 tysięcy osób. Statystyki systematycznie wzrastają z miesiąca na miesiąc. Cały czas mamy jednak na uwadze utrzymanie optymalnej ilości użytkowników, by nie popełniać tych samych błędów, co konkurencja.

Jak sam Pan zauważył, im więcej osób gra tym mniejsza szansa na wygraną, z drugiej serwisom zależy zwykle na wzroście statystyk. Jak chcecie utrzymać ową „optymalną” ilość użytkowników?

Postawiliśmy na zadowolonych graczy. Na bieżąco staramy się tak dobierać kolejność aukcji i programować ich parametry (czas rozbiegu oraz rodzaj) aby stosunek aukcji do ilości aktywnych danego dnia graczy zapewniał utrzymanie wysokiej liczby zwycięzców.

Czy zamierzacie zbudować jakąś „społeczność Oligoo”, na razie w serwisie nie ma żadnych sprzyjających temu  funkcjonalności, to celowy zabieg czy z czasem to się zmieni?

Oczywiście myślimy nad rozbudowaniem serwisu w ten sposób. Na razie użytkownicy mogą wymieniać swoje uwagi i komentarze na specjalnie utworzonym blogu Oligoo.pl (http://blog.oligoo.pl dop. red.). Zależy nam na stałym kontakcie z naszymi graczami, na ich opiniach i pomysłach ulepszania funkcjonalności serwisu.

Na razie osoby chcące pogadać o serwisie robią to na zewnętrznych forach, zauważyłam tam sporo negatywnych opinii i rozgoryczenia. „Nie ma sensu licytować bo i tak się nie wygra, chyba ze właściciele Oligoo pozwolą by ktoś raz na jakiś czas cos wygrał żeby nie było”, „Ustawiłem oligoorobota i po prostu nie da się wygrać”, „Oligorooboty nigdy nic nie wygrywają”, „OLIGOO nie polecam ponieważ podbijają tam BOTY i jestem tego na 100% pewien”, „wyniki są manipulowane” – to najczęściej powtarzające się zarzuty. Czyta Pan te dyskusje, co Pan o nich myśli?

Oczywiście spotykamy się z zarzutami manipulowania wynikami aukcji. Pamiętajmy o tym, że grających jest dwudziestokrotnie więcej niż wygrywających, więc rozgoryczenie często bywa duże. Bardzo prosto jest rzucić oskarżenie tego typu, natomiast niezwykle trudno je odeprzeć, bez ujawnienia danych osobowych użytkowników. Podejmujemy więc wiele alternatywnych działań, aby zwiększyć zaufanie do serwisu.

Jeśli zaś chodzi o Oligoorooboty, to jak już wcześniej wspominałem tylko roboty, daleko im do inteligencji realnego gracza. Dobry obserwator szybko znajdzie sposób na to by je ograć. Choć są godziny zmniejszonego ruchu w serwisie i wtedy licytacje wygrywają głównie Oligoorooboty.

Czytałam, że staracie się o certyfikat TUV? Proszę coś więcej powiedzieć na ten temat.

Tak, jesteśmy w trakcie przygotowań do uzyskania certyfikatu niemieckiego Stowarzyszenia Nadzoru Technicznego TÜV „Geprüfter Onlineshop” (sprawdzony sklep internetowy). Uzyskanie tego certyfikatu jest bardzo trudne. Program i system obsługi klienta musi spełniać liczne wymogi i jest wnikliwie prześwietlany przez wyznaczonych audytorów – wysokiej klasy specjalistów. Uznaliśmy jednak że warto podjąć ten trud, gdyż posiadanie takiego certyfikatu będzie w naszej opinii wystarczającym argumentem do ucięcia spekulacji dotyczących manipulacji i nieuczciwości tego typu rozrywki.

Tego typu pytania są dzisiaj codziennością, więc i ja je zadam. Kryzys… Sprzyja serwisowi, bo więcej ludzi chce zaoszczędzić kupując taniej czy wręcz odwrotnie, bo ludzie w ogóle nie chcą wydawać pieniędzy?

Powiem krótko  –  nie odczuliśmy negatywnego wpływu kryzysu gospodarczego.

No to niech mi Pan powie na koniec, można się od Oligoo.pl uzależnić czy nie ;)

Ja jestem uzależniony :)

www.oligoo.pl

Rozmawiała: Hanna Laskowska, e-biznes.pl

Hanna LaskowskaZakupy ze sporą dawką adrenaliny… – wywiad z Piotrem Kasprzyckim

Podziel się!

O autorze

hania